17 listopada 2012

Rozdział 26 " Randka"


Witam moich kochanych blogowiczów!! Po długim namyśle i przekonaniach X osoby postanowiłam wstawić nowy rozdział i podać wyniki konkursu:

1.Jak chcesz by nazywał sie pokój do magii Alury?
wygrywa: Erica. Przy twoim pomyśle zatrzymałam się najdłużej. Nazwę dałaś bardzo interesująca dlatego, dla mnie zajmuje ona pierwsze miejsce a oto i nowa nazwa magicznego pokoju :Okopatio (jakbyś mogła zdradzić jak uzyskałaś nazwę byłabym wdzięczna a i proszę o e-maila )

2. Czy chcesz przyspieszyć moment walki Alura vs. Vrena i dlaczego?
Na to pytanie wszyscy odpowiedzieli zgodnie. Nie będę przyspieszać akcji( nie wiedziałam, że ktoś naprawdę lubi mojego bloga)Posłuże się słowami Semirkowej, bo to ona napisała to tak, że do mnie to dotarło:
- Raczej nie. Ponieważ przyspieszona akcja nie daje wielkiej satysfakcji,a także czytelnik [mówię o sobie] jest bardzo ciekawy postaci Vreny, i lepiej ją poznać bliżej.
3. Wymyśl postać sługusa Verny, zdjęcie lub opis wyglądu, jego charakter i jakąś wymyśloną przeszłość.
wygrywa: ~Kamz. Chłopak idealny do tej roli a focia też dokonała a oto przyszły najlepszy sługus Verny:



James Loghard - Zaledwie 18 letni czarodziej z ubogiej rodziny. Sam uczył się czarnej magii po czym wstąpił w progi Vreny która uczyniła go potężniejszym. Została mu wpojona nienawiść do wszystkiego co dobre i uczciwe oraz potężne.


Jego przeszłość najbardziej mnie zainteresowała, była taka... nie mogę znaleźć słów....
 PS: Erica, on nie mógł być prawie-chłopakiem Lani, bo co do niej mam inne plany, ale to już w tym rozdziale.


4. Czy w dniu urodzin masz szczęście? ( chodzi mi o to, że np. urodziłaś / eś  się 16.09 i czy masz szczęście 16.12)
Widać moja teoria tyczy sie niewielu osób.


5. Z czyjego punktu widzenia chcesz rozdział i dlaczego?

- Lani
- Lucyfer
- Marco
- Eric
- inne propozycje

Wygrywa :Katherine. Twoja wypowiedz zainspirowała mnie do tego rozdziału a jak się postaram i nie będę leniem, to właśnie z jego punktu widzenia bedzie nowy rozdział a oto i twoje słowa:
Eric albo Marco. Wydaje mi się jednak, że lepiej Eric, gdyż o nim wiemy mniej. Mógłby przedstawić tą sytuację ze swojego punktu widzenia. Marco równieżbyłby ciekawy, ale... To by chyba zbyt dużo zdradzało... No nie wiem... Stawiam na Erica.<3
 Gratuluje zwycięzcom i żałuję, że coraz mniej osób komentuje, no nic czekam na waszą opinię co do tego rozdziału.Tym razem więcej obrazków. Miałam co tam wstawiać....

A i jeszcze sorry ale ja nie bawię  sie w tą zabawę:  Liebster Award
_________________________________________________________

- No choć przecież on nie gryzie- powiedziałam wpychając Lani z mojego auta.
 Zaraz po lekcjach w środę, zabrałam przyjaciółkę do siebie. W końcu obiecałam coś Lucyferowi.
-Ale drapie. Nie Alura, ja tam nie idę.
- Dobra, wcześniej byłam miła. Koniec tego, czas na pokazanie gorszej mnie. – Powiedziałam uśmiechając się perfidnie – jeżeli zaraz się nie ruszysz, to cię sparaliżuję i wepchnę do gardła spory kawał mięsa.
- Żartujesz. Nie zrobisz mi tego. –Powiedziała ze strachem w oczach
- A chcesz się przekonać? – Niedawno Kayla nauczyła mnie jak sparaliżować człowieka we wszystkich kończynach, niestety to działa tylko na śmiertelników. Ale też przydatne.
- Okej już wychodzę, ale jak będę cała podrapana to twoja wina. – Mówiła wchodząc do mojego domu a potem chodami na górę.
- Cześć, przyprowadziłam Lani. –Powiedziałam wesoło wpychając przyjaciółkę do pokoju
- Kto śmie zakłócać mój święty spokój ?!?! –Zagrzmiał potężny głos a przed nami pojawiła się postać wielkiego czarnego kocura o ostrych kłach i pazurach oraz czerwonych oczach. Lani pisnęła i pobiegła do moich drzwi. W ostatniej chwili złapałam ją i zwróciła się do bestii:
- Kto był tym geniuszem i zmienił cię w wielką włochatą bestię? –powiedziała i wysłałam odrobinę mocy w jego stronę i zmieniłam go z powrotem w mojego kochanego kota rasy Tabby.
- Ja. Nie mogłem się powstrzymać – powiedział śmiejąc się Eric – grzechem by było nie wykorzystać takiego momentu a w ogó….- urwał w połowie zdania patrząc na moją przyjaciółkę – jestem Eric
-Lani –powiedziała dziewczyna patrząc w oczy blondyna. No nie, przyjaciółka zakochała mi się w kuzynie, tego jeszcze nie było.
- Dobra gołąbeczki, żal mi przerywać tą romantyczną chwilę, ale przyprowadziłam Lani do Lucyfera. Jak chcecie się jeszcze spotkać to kuzyn, rób inicjatywę i ją zaproś, ale błagam nie teraz. – Powiedziałam jednocześnie śmiejąc się i wypychając z pokoju zakochanego pana Night'a.
- A wracając do tematu, proszę bardzo. Oto ta, co dowiedziała się o naszym sekrecie.
- Lani, skąd mam mieć pewność, że nie wygadasz się o naszym sekrecie. Co gorsza, już powiedziałaś. – zapytał mój mentor normalnym głosem siadając na krześle
- Przysięgam nikomu nie zdradzić waszego sekretu. Na moją krew. –Powiedziała pewna swoich słów. Fuck! Zrobiła błąd mówiąc "na moją krew" Luc'k to wykorzysta
- Zgoda idź za Alurą złożymy przysięgę krwi. – mówiąc to poszedł w stronę mojej garderoby.
- Alura? –spojrzałam na przyjaciółkę
- O jedno zdanie za dużo. – westchnęłam i poszłam do Okopatio. Stanęłam przed drzwiami i już chciałam chwycić za klamkę, gdy usłyszałam pisk
- Aaa co tu robią te drzwi?!?!?!?!?! –Spojrzałam zdziwiona na przyjaciółkę
- Ty je widzisz?
- A jak nie widzieć WIELKICH drewnianych drzwi?!
- Luc'k? –powiedziałam patrząc uważnie na przyjaciółkę
- Masz na sobie jakiś wisiorek?- a ten jak zwykle spokojny
-Tak dostałam go od babci zanim zmarła, zabroniła mi go zdejmować. –mówiąc to wyjęła spod koszulki naszyjnik z wisiorkiem w kształcie róży.
-Rodzina Natureza, nie widziałem tego herbu od dawna. Wszyscy z rodu Naturezów byli zielarzami. Ciekaw mnie tylko jedno, na jakim poziomie jesteś. Wegetarianka?
-Tak a to coś złego? –zapytała z lękiem
-Nie, zielarką III stopnia. –powiedział wchodząc do mojego azylu.- Alura znajdź " Zielarstwo, od początku do końca" i daj to Lani.
-Po co mi to? –zapytała zdziwiona
- Jesteś zielarką trzeciego stopnia. Nie znasz właściwości wszystkich roślin i nie potrafisz z nich zrobić żadnych przydatnych i podstawowych eliksirów. Musisz się jakoś bronić, jeśli masz zamiar iść na wojnę trzeba cię nauczyć ….
-Że, co?!?! Ona nie idzie na żadną wojnę! – krzyknęłam wstając – to tylko i wyłącznie moja sprawa, poradzę sobie z nią sama
- O nie moja doga! Jeśli myślisz, że pójdziesz sobie na wojnę, zostawiając mnie samą w domu z herbatką w ręce, czekającą na ciebie to się grubo mylisz. Albo idę z tobą, albo nie idziemy w ogóle. –Powiedziała patrząc mi w oczy. Fuck²! Nie nawiedzę tych jej oczu! Powinni zakazać takiego spojrzenia
-Zgoda, ale trzymasz się z tyłu. Nie chcę by ci się coś stało.
-Niech będzie.
            Długo jeszcze rozmawialiśmy o wojnie i o magii. Luc postanowił zaryzykować i uwierzył Lani na słowo, bez żadnej przysięgi krwi. Tak jak myślałam kuzyn nie jest tchórzem i zaprosił brunetkę na "spacer", tsa ja tam wiem swoje. Ona za to przez całą drogę nawijała jak katarynka, w co ona ma się ubrać i jak spiąć włosy. Co ta miłość robi z człowiekiem? Umówiłyśmy się z Lani, że przyjdę do niej jutro pomóc się przygotować.

***

            W czwartek po lekcjach od razu pojechałyśmy do domu przyjaciółki. Przez dwie godziny wybierałyśmy strój. A myślałam, że uwinę się w godzinę. Po DŁUGIM sprzeczaniu się Lani założyła jeansy, buty na obcasie oraz bluzkę w kwiatki a na nią czarną kurtkę .Włosy zostawiłyśmy w spokoju. Nawet makijażem się nie bawiłyśmy.
- Jak myślisz spodoba się mu? –Zapytała Lani gdy wychodziłam z jej domu.
- Niech tylko spróbuje coś źle o tobie powiedzieć, to tak go walnę, że przez miesiąc się nie pozbiera.-Powiedziałam z powagą
- Dzięki, jesteś najlepszą przyjaciółką-powiedziała przytulając mnie.
- Po to tu jestem a teraz wyluzuj się, kuzyn przyjedzie po ciebie za pół godziny. A zapomniałabym, masz mi jutro wszystko wyśpiewać.
- Zgoda pa. –Pomachała mi i poszła w stronę ogrodu.
            W domu nie było lepiej, Eric chodził podenerwowany i ciągle wypytywał mnie o to co lubi Lani a czego nie. Co oni się na mnie uwzięli? No, ale przynajmniej wiem, że jedno nie skrzywdzi drugiego. Mam też nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
- Alura, to były tulipany czy fiołki? – Zapytał po raz setny Eric
- Róże, najlepiej niebieskie. Powiesz, że przypomina ci jej oczy, na pewno się ucieszy. – Powiedziałam pisząc zadanie z angielskiego
- Nom a teraz jedź Romeo, nie każ czekać swojej Juli.
- K***ę spóźnię się ! Alura mog... – Nie skończył a ja już rzuciłam w niego kluczykami – dzięki, zatankuję ci za to.
- Spoko, aa jeszcze – załapałam go przy drzwiach –pod żadnym pozorem nie czytaj w jej myślach. Jak to zrobisz to powiem Lani parę twoich sekretów…
- Na przykład? –Zapytał zaciekawiony. Odchrząknęłam.
- „Drogi pamiętniku! Dzisiaj był przecudny dzień, pozna…”- zatkał mi usta swoją ręką
- Skąd o nim wiesz?
- Skrytka pod poduszką jest marna, wymyśl nową –poszłam w stronę schodów
- Będę pamiętał.- Zaśmiał się i już miał zamknąć drzwi gdy chyba sobie coś przypomniał –Zapomniałbym, za karę, że grzebałaś w moich rzeczach masz pouczyć się wszystkich żywiołów – to powiedziawszy wyszedł zostawiając po sobie ciszę w domu
- Wszystkich? Ja nie skończyłam powietrza….

9 komentarzy:

  1. Hej. Nadrobiłam (w sensie przeczytałam nie czytane dotąd rozdziały u ciebie). Dużo się działo. Podoba mi się. Bardzo. Serio. No i pomiędzy Lani i Ericem coś się dzieje :D. Czekam na dalszy ciąg. Co do mojego blogu: tak, zaczęłam pisać opowiadanie. Będą tam wampiry i wilkołaki, z tym że nie spodziewałabym się czegoś typu Zmierzch, Pamiętniki wampirów itd itp. To będą raczej takie wampiry z wierzeń ludowych. Może nie czosnek, ale krzyż w woda święcona na pewno. I nie będą miały uczuć. Ale ja cię tu zanudzam... Dzisiaj albo jutro dodam 1 rozdział. Chyba. Zapraszam.


    raven-heart.bloog.pl

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  2. Hoi ;))
    I mamy wyniki wraz z kolejnym rozdziałem ;)) WOW, i mnie wymieniłaś, a się nie spodziewałam ;))) No jestem pod wrażeniem. ;)) i to ogromnym, hahaha xD
    Zaczęłaś dodawać linki do zdjęć, ja raczej za tym nie jestem, ale w sumie dobrze, że nie wklejałaś tu zdjęć, a jakoś opisałaś wygląd rzeczy ;))
    Dużo dialogów zawarłas, ale za to treściwych ;)) Cóż, rozdział ciekawy, poczekam na następny rozdział

    pozdrawiam serdecznie ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Lani w roli zabujanej wariatki, nie wybaczę Ci tego Kisielino! Tak od razu? Moją ulubioną wegeterankę? No jak tak można??? Zaraz się rozpłaczę, a to nie w moim stylu! Ale trudno i darmo, cóż zrobić - Eric jest słodki. Niech sobie tam żyją długo i szczęśliwie w krainie żelek haribo, tylko nie przesadzaj ogrodniczko ;-) Czekam na rozwój tej znajomości, czekam z zegarkiem na ręku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow chyba nikt jeszcze mnie nie cytował :P Super rozdział! Lani i Eric... Słodkie te nasze gołąbeczki <3 Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. hehehe świetny rozdział <3
    I szczerze pisząc to zdziwiłam się, że wybrałaś moją postać ;O
    Jak ja nawet nie wiedziałam co napisać ;O
    Jenyy .. czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominuję Cię do #LibsterAward :D. Wszystkie pytania i zasady na moim blogu :3
    Miłego dnia <3

    OdpowiedzUsuń
  7. wymiana zdań pomiędzy Alurą i Eric'iem były boska, oby tak dalej :**

    OdpowiedzUsuń