Hej moi kochani czytelnicy!!
Z okazji mikołajek przesyłam wam spóźniony prezent z obietnicą.
Werble proszę.....
Zapraszam na rozdział po którym wreszcie dowiecie się prawdy o Marco!!
Nie wiem, czy ktoś się cieszy, ale ja tak.
Nareszcie po tylu miesiącach dobrnęłam do tego momentu
Zapraszam na nowy rozdział i dedykuje go ...
wszystkim czytelnikom. A w następnym rozdziale,cała prawda
( przynajmniej to najważniejsze informacje) o Marco....
***
Lekcje
mijały strasznie szybko, aż nie nadszedł angielski…
- Posłuchajcie, zbliża się koniec półrocza a niektórym
wahają się stopnie zdecydowałem, że napiszecie mi referat na temat mitologii
Greckiej lub Rzymskiej. Macie na to –spojrzał na kalendarz- tydzień, jesteście
zdolną klasą, poradzicie sobie. – super mam zajęcie na weekend, bo ja
oczywiście i zapewnie reszta uczniów nie ma żadnych planów. No i miałam rację,
po całej klasie wzniosły się krzyki protestu – Cisza! Zadnia nie zmienię, ale
mogę wam jakoś ułatwić zadanie. Dobiorę was w pary i we dwie osoby napiszecie
tą pracę domową. A teraz cisza, będę wam mówić jakie będą pary nie dam wam
wybierać. A więc…. Lara i Nick, Corbin i
Nora, Alex i Sara, Alura i…- błagam nie Marco, błagam nie Marco, błagam!!!-
Marco –szl** , dalej nie słuchałam, bo po co. Mój los został przesądzony.
Jestem skazana na pracę z Marco.
- Jesteśmy razem- nagle usłyszałam koło ucha – piszemy ten
referat u mnie, czy u ciebie? – hmn dobre pytanie, jeśli pójdę do niego mogę
wpaść w jakąś pułapkę a u mnie będę miała jakąś ochronę, więc….
- U mnie, dziś po szkole. Pasuje ?- odwróciłam się w jego
stronę i to był mój błąd. Znowu, powtarzam, ZNOWU utonęłam w jego szmaragdowych
oczach. Ach, jakie one są piękne…. Mogłabym się tak na nie patrzeć w
nieskończoność. Nagle jeden kosmyk wymknął się z mojej fryzury a on delikatnie
zaczesał mi go za ucho i delikatni się do mnie przysunął i …. Zadzwonił dzwonek
, jak oparzona odskoczyłam od chłopaka i szybko chwyciłam wszystkie swoje
rzeczy i wyszłam, poprawka wybiegłam z sali. Podeszłam do szafki, schowałam
swoje rzeczy do środka i oparłam się o
nią. Jeny, czemu on tak na mnie działa? Nagle poczułam wibracje w kieszeni.
Eric.
- Czego ode mnie chcecie gołąbeczki?- zapytałam przesłodzonym
głosikiem opierając się plecami o szafki
- A nic, nudzi nam się. Wiesz, że przyjechał do mnie moja
kuzynka Arielle?
- To super, tylko uważaj na to co po..- nie skończyłam a ta
już wchodzi mi w zdanie, kto ją tego nauczył?
- Nie ma po co ona też jest zielarką. Rozumiesz mam swojego
nauczyciela, wreszcie znalazł się ktoś kto mnie będzie uczyć!!
- To super dasz mi na chwilę twojego adoratora? – zapytałam
idąc w stronę łazienki
- Już, masz coś od ciebie chce- usłyszałam jak ktoś zabiera
Lani telefon i po drugiej stronie usłyszałam głos właściciela telefonu.- nom,
co chciałaś?
- Mamy problem, daleko jesteście od domu?
- Nie 2 godziny drogi, Alura mów co się stało!
- No dobra mamy problem, mam napisać referat z
angielskiego…- nie no znowu! Rzeczywiście do siebie pasują
- To jest ten kłopot? Alura, jeśli..
-Daj spokój problem jest taki, że piszę go z Marco!- cisza,
zatkało go
- Piszcie go u ciebie, już jedziemy do domu i będziemy mieli
oko na niego. Jakbyśmy nie zdążyli piszcie ten referat w salonie. – słychać
było jak jest zły i biegnie zapewnie w stronę samochodu
- Dobra- dzwonek –muszę kończyć zobaczymy się w domu
***
Lekcja z panią Montgomery dobiegła końca a ja kieruję się
razem z Marco stronę parkingu. Te lekcje minęły tak szybko.
-Jedź za mną Ok? –zapytałam Marco pod samochodem
- Jasne- i ruszyliśmy po drodze jeszcze zadzwoniłam do Erica
upewnić się, że są w domu. Niestety był jakiś wypadek i się spóźnią, ale będzie
Luc takie pocieszenie. A co do Kayli w ogóle nie mogę jej złapać rozpłynęła się
dziewczyna z tym chłopakiem..
Właśnie
wysiadałam z auta, gdy podjechał Marco.
-Ładny dom
-Dzięki- ledwo otworzyłam drzwi a w drzwiach stanęła Lea
- Alura ja wychodzę, będę wieczorem. Tom jest u ciotki
więc.. –po tym jak wyrzuciła prawie wszystkie informacje spojrzała na mojego
gościa- ooo masz gościa, poczęstuj go ciastem jest w kuchni. Pa dzieciaki
-Pa mamo- krzyknęłam i wpuściłam Marco do domu – chcesz coś
do picia do tego ciasta? –zapytałam rzucając torbę w kąt
- Herbatę a gdzie pracujemy? –zapytał siadając na krześle w
kuchni.
-W salonie, słodzisz?
- Tak dwiee!!! Ała-
szybko odwróciłam się w jego stronę i mało nie wybuchłam śmiechem.
Wszystkie trzy koty rzuciły się na Marco.
- Rose, Ben zostawcie go. A ty Luc mógłbyś przestać drapać
Marco po spodniach.- te ostatni spojrzał
na mnie wzrokiem” Oszalałaś ? Wpuszczasz wroga do domu?” A ja tylko wzięłam go na ręce i szepnęłam mu
tak cicho, aby Marco nie usłyszał- Zachowuj się .
- Nie, ty wiesz co robisz? –zapytał kot
-Tak –spojrzałam na bruneta – wszystko w porządku?
Zapomniałam powiedzieć, że mam koty a właściwie jednego. Rosa i Ben należą do
kuzynów.
- Spoko jeszcze żyję, fajne są gdy nie gryzą – uśmiechnął się i próbował
pogłaskać Luca, ale ten już chciał pokazać pazurki.- i drapią
-Lucyfer! Uspokój się! –krzyknęłam i zrzuciłam go z blatu.
-Lucyfer? Fajne imię dla kota, doskonale odzwierciedla jego
charakter. – uśmiechnął się a ja zachichotałam – dobra to bierzemy się do
roboty?
- Jasne- chwyciłam ciasto a on herbatę i poszliśmy do
salonu.
***
- Koniec! –powiedzieliśmy razem i wybuchliśmy śmiechem.
-Po długich dwóch godzinach, połowie ciasta i czterech
herbatach wreszcie napisaliśmy ten głupi referat- powiedział Marco opierając
się o kanapę
- Ta nareszcie –oparła się obok i głaskałam Luca, który nie
odstępował nawet na chwilę od nas. Nagle usłyszałam odgłos parkowania oraz
odgłosy rozmowy i do salonu zdyszani wbiegła Lani z Ericem.
- O cześć, Marco poznaj mojego kuzyna….
-Eric!!! Co tam u ciebie słychać – powiedział wesoło Marco
wstając z podłogi. Zaraz, zaraz to oni się znają?!?!?!
- Marco! Gdzieś ty się zapodział, nie widziałem cię od
zakończenia roku szkolnego. Alura fałszywy alarm. On jest z nami.- powiedział uśmiechając
się i witając się ze starym przyjacielem. Że co?????
Kisielino. Nie zakłada się, jeśli chodzi o Lani. Ja bym chyba właśnie tak zrobiła jak oni. Dobrze, że się wreszcie wszystko wyjaśniło. I żyli długo i szczęśliwie. Koniec.
OdpowiedzUsuńCo??? O.o Fałszywy alarm? To super :D Teraz już nic nie stoi na drodze do bycia razem ^^ Już nie mogę się doczekać następnego rozdzału :D
OdpowiedzUsuńHahahha, ja to bym się wkurzyła no!! Weź zakochała się Alura i wszyscy jej mówią, że on jest zły i nie może z nim być, a tu nagle "zły alarm" hahah. Masakra ;p Ale rozdzialik genialny!! Nie mogę sie doczekać kolejengo, bo pewnie będzie ciekawie! Ja chcę alurę i Marca :p Dawaj <3
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D Marco i Alura <3
OdpowiedzUsuńTaka moja uwaga: "Lekcja z panią Montgomery dobiegła końca a ja kieruję się razem z Marco stronę parkingu. Te lekcje minęły tak szybko." - mieszanie czasów to naprawdę wysoka szkoła jazdy. Trzeba umieć to robić. Takie mieszanie, wstawianie w jednym tylko zdaniu jest niedopuszczalne. Tego się po prostu nie robi. To tak na przyszłość, żebyś wiedziała ^^ O przecinku przed "a" nie wspomnę nawet, uznam, że to było roztargnienie i nieuwaga ^^
OdpowiedzUsuńCo do treści - jest ciekawie, jest ładnie, czyta się szybko, choć to nie są moi ulubieni bohaterowie. Ale oczywiście decyzje o czym piszesz w danym rozdziale to przywilej autora.
Nawiasem, mówiąc u mnie również pojawił się nowy rozdział, zapraszam serdecznie :*
UsuńZapraszam na nowy rozdział <3
OdpowiedzUsuńHoi :))
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że Die Angst Ci się spodoba, bo ja to opowiadanie piszę na próbę rzecz jasna. Jeśli ktoś to czyta, to jest mi niezmiernie miło. Niestety nie informuję, bo mi się nie chce, i nie mam czasu. Ale widzę, że tutaj masz po boku linki, i z informacją kiedy został dodany post, więc od czasu do czasu gdy lukniesz tam, to zobaczysz czy u mnie pojawił sie post. Większą uwage skupiam na Siostrzenicy i SuS xD
Co do twojego rozdziału, no no, dużo akcji, jak zwykle i tej magii, tak czuć ją, i to najważniejsze.
Alura poczuła miłość, i nagle każdy jej wpaja, że on jest tym złym. Cóż... są intryganci... bardzo wkurzający. Wiele ciekawych treści zawarłaś, które tylko powodują napięcie oraz kolejne pytania.
Dzięki, ze mnie poinformowałaś ;)) Mało kto o mnie pamięta xD hahahha
Pozdrawiam ;))
Rozdział świetny ... tak jakoś bardziej podoba mi się z punktu widzenia głównej bohaterki niż z innych. Czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńPS. Co do mojego zawieszenia to będzie on do Świąt ;c wiem, że jak na mnie to długo ale chyba się wypalam. I jak coś to luna zginie za 2-3 rozdziały więc tak się nią nie jaraj HAHA
Ahahahahahaha cuuuudo *.*. ale na jej miejscu to bym kotka wywaliła na deszcz za kare no.... nie mogła się z nim umówić, bo on jest "zły" a teraz się okazuje, że jest po ich stronie.
OdpowiedzUsuńDevrait [victoryfighter.bloog.pl]
Super że wyjaśniło się co do Marca, nie mogę doczekać się następnego rozdziału zakochałam się w tym blogu! :D *.*
OdpowiedzUsuńŚwietnie! Ja tam zawsze wierzyłam w Marco i jego dobre intencje. No ale no... Jest super. Podoba mi się. Wiem, że rzadko wpadam, ale nie mam głowy do blogów ostatnio.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
raven-heart.bloog.pl
OH YEAH! nareszcie dobre wiadomości o Marco! super :**
OdpowiedzUsuńPS: u mnie też piszą razem prace, jakoś tak wyszło nie specjalnie i nie główni bohaterowie, ale ciekawy zbieg okoliczności... xD :**