No cóż, powiem wam, że jestem zaskoczona.
Zaskoczona tym, że dobrnęłam tak daleko. Nie wiedziałam, że tyle świeżych pomysłów napłynie mi do głowy w ciągu jednego roku.
Właśnie roku, niedługo minie rok odkąd zaczęłam zapisywać swoje pomysły.
13 lutego, będzie ta rocznica.
Wiecie, ze napisałam na razie połowę całej historii Alury?
Dlatego, postanowiłam podzielić ją na księgi.
Księga I, właśnie ta ,nosi tytuł " Nowe życie",
a Księga II " Mirabili" - wiecie, dlaczego?
Nikt nie napisał nazwy dla krainy czarów, więc sama ją znalazłam.
Mirabili, po łacińsku oznacza kraina czarów. Pasuje, co?
A wracając do rocznicy,nowa księga zacznie się właśnie po niej.
Postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę, ale i tak będę komentować u was, więc do zobaczenia.
PS: Jakiekolwiek pytania kierować na e-maila : adrianna51@interia.pl
___________________________
Czasami, nie możemy docenić tego,
co mamy. Pragniemy mieć
najprzystojniejszego chłopaka na świecie, mnóstwo pieniędzy i wiele innych
bzdur. Podczas tych fantazji, albo spełniania tych marzeń, zapominamy o tym, co
mamy. O przyjaciołach, szkole i rodzinie. Ja też zapomniałam. Przez to, że się
bałam o swój tyłek, straciłam ważne w moim sercu osoby. Przed wyjściem z domu
obiecałam, że nie długo wrócę, gdy wróciłam zastałam ich martwych. W jedną
chwilę straciłam rodziców. Ktoś może powiedzieć:, Ale, ty byłaś adoptowana, oni nie byli twoimi rodzicami tylko opiekunami. Może
i byli moimi opiekunami, ale dla mnie byli, są i będą moimi drugimi rodzicami.
Kochałam ich i nic tego nie zmieni. Pewnie by teraz chcieli, abym nie
przeżywała tak ich śmierci. Żebym zrobiła to, co słuszne i pamiętała kochać. Tylko
łatwiej powiedzieć trudniej zrobić. Przed chwilą powiedziałam chłopakowi, w
którym jestem zakochana, że nasz pocałunek nie ma dla mnie znaczenia! A miał,
gdy mnie pocałował czułam się jak w niebie to była prawdziwa magia! Nawet
zasnęłam z uśmiechem na ustach, przytulona do niego. Wszystko było by dobrze,
gdyby nie kolejny koszmar.
„Na wielkiej, usłanej kwiatami polance, siedzi dwójka zakochanych. On,
z uwielbieniem patrzył na dziewczynę, która odwzajemniała jego spojrzenie.
Chłopak już chciał coś powiedzieć, gdy trafiła go strzała, prosto w serce. Pada
na kolana i posyła ostatnie tęskne spojrzenie w stronę dziewczyny. Ona,
przerażona podbiega do ukochanego i próbuje mu pomóc, niestety na daremnie. Chłopak
umarł, a za nią rozgrzmiał głośny i mrożący krew w żyłach kobiecy śmiech.
Dziewczyna przerażona rozgląda się na boki w poszukiwaniu zagrożenia, a przez
las przedziera się straszna groźba:
- Oddaj mi swoje moce,
albo zabiję kolejne osoby, które kochasz…”
Wszystko
byłoby dobrze, gdyby tą dwójką zakochanych nie byłam ja i Marco! Tak mocno się
wystraszyłam, że obudziłam się. Nie mogłam zasnąć, więc wyplątałam się z ramion
Marco i wyszłam na dwór. A tam nadal leżały ciała moich rodziców. Postanowiłam
w jakiś sposób upamiętnić ich, więc za pomocą magii stworzyłam dla ich altankę
i tam ich pochowałam. Modliłam się o to, aby ich dusze trafiły w dobre miejsce,
a w między czasie przemyślałam wiele spraw. Postanowiłam ignorować Marco. Wiem,
że to jest idiotyczne, ale jeżeli tego nie zrobię, mogę go stracić na wieki.
Mam tylko nadzieję, że wytrzymam….
***
Myślom, uczuciom, prawdom i pomysłom
Wszystkim będącym we Wszystkich, głowie
zmysłom
Moje słowa z pamięci prysną
Właśnie
skończyłam wypowiadać zaklęcie zapomnienia, gdy poczułam jak z moich palców
wysuwa się powoli mała mgiełka, która z czasem zaczęła rosnąć i
rozprzestrzeniać się po całym kontynencie.
- Gotowa? – usłyszałam głos przyjaciółki za sobą, odwróciłam
się i spojrzałam się na nią. Ubrana była w miętowe rurki oraz szarą bluzę a
przy swoim boku miała mały plecaczek czymś wypełniony.
- Co tam masz?
- Wzięłam parę roślin, które nie występują w Mirabili oraz
parę gotowych miksturek od babci. – uśmiechnęła się lekko – To jak gotowa?
- Tak, już idę po moje rzeczy. – wstałam z trawy i pobiegłam
do swojego pokoju. Wyjęłam spod łóżka plecak i zaczęłam się pakować. Zabrałam
ze sobą tylko narzędzia magiczne, parę miksturek, niektóre księgi i zdjęcie,
ale nie zwykłe. Na tym zdjęciu jestem ja, Lea i Tom. Zrobiliśmy je rok temu na
moich urodzinach. Byliśmy tacy szczęśliwi.
Gdy
skończyłam się pakować ostatni raz spojrzałam na swój pokój. W końcu widzę go
po raz ostatni. Powoli zamknęłam drzwi i zeszłam schodami na dół, gdzie czekała
cała reszta z podobnymi plecakami, co ja ( No oprócz kotów, one nic nie
niosły).
- Jak dojedziemy do bramy? –zapytałam patrząc na Luca
- Pojedziemy samochodami, będzie szybciej. Alura, jedziesz z
Marco, Lani, Ericem i ze mną. Mat ty jedziesz z Kaylą, Arielle, Benem i Rose.
Agat ty lecisz nad nami, sorry, ale nie chcemy spalić samochodu.- powiedział
Lucyfer
- Dobrze i tak bym nie usiedział w miejscu.
Tak jak mój
nauczycie rozkazał tak się stało. Wsiadłam do swojego porsche i czekałam, aż
wszyscy wsiądą i Mat wyruszy, pokazując mi przy okazji drogę do bramy.
***
Ugh, dlaczego nie mogę wytrzymać? Staram
się nie zwracać na niego uwagi, ale nie mogę. Jedziemy 2 godziny, a przez ten
cały czas czuje na sobie wzrok Marco. Co chwilę, mam ochotę spojrzeć do tyłu na
niego, ale w ostatnim momencie przypominam sobie mój sen. Mam nadzieję, że ten nie będzie proroczy.
Po długich
godzinach drogi nareszcie dojechaliśmy!!! Brama znajdowała się w miasteczku
Salem ( hymn, nie spodziewałam się tego). Eric powiedział, że po zachodzie
słońca możemy przejść przez bramę. W sumie to dobrze, zdążę odpocząć.
Usiadłam
pod wielkim dębem i dałam odpocząć moim oczom. Niestety, niedane mi było sobie
w spokoju odczekać do zachodu słońca
- Dlaczego jesteś dla niego taka chłodna? – usłyszałam nad
sobą czyjś głos, spojrzałam w tamtą stronę i zauważyłam Agata
- Dla kogo?
- Jak to, dla kogo, dla Marco! – a miałam taką nadzieję, że
tego nie powie
- Nie rozumiem, o co ci chodzi.
- Ty dobrze wiesz, o co mi chodzi. Od tego napadu stałaś się
dla niego strasznie zimna, unikasz go. – ptak zleciał na ziemię i stanął na
ziemi obok mnie
- Nie mogę ci powiedzieć. – powiedziałam odwracając wzrok.
- Nie powiem mu. –
spojrzałam na niego z obawą w oczach - Obiecuję.
- Dobrze, ale nie mów mu o tym. – ptak kiwnął łebkiem na
zgodę –miałam sen, w którym Marco został zabity i to z mojej winy, bo…bo… bo ja
się w nim zakochałam! – spuściłam głowę a po moich policzkach zaczęły spływać
łzy. –W tym śnie, ktoś trafił Marco strzałą i go zabił. Potem usłyszałam głos
Verny, powiedziała, że jeśli nie oddam jej moich mocy to pozabija wszystkich,
których kocham, a ja nie chcę, by Marco coś się stało.- zaszlochałam, –
Dlatego, postanowiłam unikać go, jeśli Verna dowie się, ze coś do niego czuję,
mogę go stracić, a nie chcę tego.
- Rozumiem cię, ale jeśli Verna ma zabić osoby, które
kochasz, może od razu zabić nas wszystkich. Sama nie pokonasz jej, potrzebujesz
naszej pomocy i innych istot magicznych. Dlatego głowa do góry i chodź, zbliża
się zmierzch. – uśmiechnęłam się do Agata i poszłam razem z nim w stronę aut.
- No nareszcie jesteście, bierz Luri swoje rzeczy i idziemy.
– powiedziała Lani i razem z Ericem weszła w las. Jak najszybciej zabrałam swój
plecak i pobiegłam za nimi.
- Jak długo będziemy szli do bramy?
- Nie długo, jeśli się pospieszymy wyrobimy się w pół
godziny. – powiedziała Rosa. Więcej nie pytałam, bo, po co?
Tak jak
mówili, droga do bramy minęła szybko, a sama brama jest niesamowita. Po środku
polanki stoi wielka brama przypominająca olbrzymią koronę.
- A o to i brama do Mirabili ! – powiedziała Arielle –chodźcie zaraz
słońce znajdzie się w odpowiednim miejscu.
Szybko pobiegliśmy za nią i stanęliśmy przed bramą.
-
Co teraz ?
- Czekamy aż słońce przejdzie przez ten otworek. Wtedy brama
otworzy się.- kiwnęłam na zgodę i patrzyłam na słońce. Niecałą minutę później
słońce stanęło w odpowiednim miejscu, a pod otworem zaczął formować się fioletowo,zielono, niebieski wir.
- No to hop. – powiedziała Kayla i razem z Matem pobiegli do
wiru i zniknęli tam.
- Choć Alura, będzie fajnie. – powiedziała Lani i pociągnęła
mnie do wiru. Na początku czułam błogi spokój, tak jakbym nie miała żadnych
problemów i zmartwień, a potem nagle coś mnie pociągnęło i …i wylądowałam? Tak,
wylądowałam, czułam się jakbym latała, a teraz stoję na ziemi i patrzę przed
siebie i widzę piękną krainę. Pełną gór, lasów i jezior. Tak, to tutaj.
- Mirabilo, o to ja Alura Salem ta, która ocali ten świat....
KONIEC
KSIĘGI I
Wow nowy rozdział, czekałam z niecierpliwością codziennie wchodząc na twojego bloga :D (taka tam obsesja), rozdział jest świetny, wpadłaś na dobry pomysł z tymi księgami :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się twoje opowiadanie. Jeżeli to w ogóle możliwe to mogę się założyć, że Księga II będzie lepsza niż ta (chociaż to i tak jest cudowne :D). Oby Alura znowu była z Marco, a nawet jeśli nie będą razem niech będzie szczęśliwa należy jej się po tym co przeszła.
OdpowiedzUsuńCzekam nn <3
Ja postaram się szybko coś dodać chociaż ferie dopiero w lutym ;c. Do następnego ;*
Bardzo ciekawy pomysł z tym snem. Agat to mój ulubieniec. Dziękuję za komentowanie moich blogów. Ja czekam na spotkanie z moją postacią. Nazerią ; )
OdpowiedzUsuńSzkoda, że jednak ma powody aby zerwać z Marco, a taka fajna by była z nich para. ; )
Pozdrawiam Nikola.
[nocte-avis] [nadrodzedozycia]
ciekawa gra słów, chciałabym jak najszybciej zobaczyć tu kolejny rozdział :**
OdpowiedzUsuńNo ,powiem ci, nie wiedziałam że to się tak skończy. Alura wkracza do krainy magii, rezygnując z miłości zwierzając się ptakowi- własności owej zrezygnowanej miłości. Ale faktycznie, jakbym kochał jakiegoś chłopaka, też bym tak postąpiła, gdybym miała taki zryty sen. Najbardziej podobał mi się początek. nie wiem, skąd ci to przyszło do głowy, ale mniemam, ze olśnienie. Zgadzam się z tym w 1000000000% procentach.
OdpowiedzUsuńWszystko pięknie ślicznie, ale trzeba czekać 26 dni?! Wiem, moje błagania na nic się nie zdadzą, wiec przestaje marudzić. rozdział super i z niecierpliwością czekam na następny
Pozdrawiam
Luna:3
PS:Do zobaczenia w poniedziałek :D
Hoi ;))
OdpowiedzUsuńKochana Aluro ;* Gratuluję dobrnięcia aż do ostatniego rozdziału ''Księgi I '' Razem z tobą się raduję, że jesteś już z nami tyle czasu ;))
Pięknie napisałaś ten post, jestem pod wrażeniem, widać, że się starasz ;))
Nasza bohaterka wtajemnicza się w magię, co mnie cieszy, bo uwleibiam tą tematykę, i już nie mogłam się doczekać coraz więcej i więcej o tej magii ;))
Czytając te rozdziały stwierdziłam, że bardzo przyłożyłaś sie do pisania, ups, chyba jestem zazdrosna. Szkoda, że Alura zrezygnowała z miłości :( a byłoby jeszcze piękniej, cóż, czekam na nastepny.
pozdrawiam serdecznie.
Zaczyna się naprawdę coś dziać (nie zeby wcześniej się nie dzialo, tylko teraz tak na powaznie). Widać, ze naprawdę się starasz pisać jak najlepiej i naprawdę podziwiam, bo piszesz świetnie. Kocham twoją historię i nie mogę się doczekać, aż dodasz kolejną księgę :) Długo nam karzesz czekać, no ale cóż zrobić ;p Mam nadzieję, że przez ten czas wpadnie ci do głowy coś naprawdę genialnego :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam <3 ;**
http://zahipnotyzowanaja.blogspot.com/
NO CHYBA NIE!!!
OdpowiedzUsuńJA NIE POZWALAM!
PRZECIEŻ JA SIĘ UZALEŻNIŁAM OD TEJ OPOWIEŚCI I NIE WYTRZYMAM AŻ DO ROCZNICY NO! ;C
Znaczy wytrzymam chyba ale będę zrzędziła ._.
Czekam na kolejny no <333
Super! Szkoda, że na 2 księgę trzeba tyle czekać, ale raczej nic na to nie poradzę.
OdpowiedzUsuńCoś mi mówi, że 2 księga będzie jeszcze lepsza (nie wiem tylko jakim cudem można napisać coś lepszego niż to).
cześć :) na blogu http://hope-love-truth.blogspot.com pojawił się 1 rozdział, zachęcam do przeczytania.
OdpowiedzUsuńprzepraszam za spam
xx, - Jullie ♥
znajdę wolną chwilę, to zacznę czytać xx, ;)
A więc... Wie, że uratuje kraine... tylko, czy nie jest zbyt pewna siebie.
OdpowiedzUsuńŁadne zakończnenie pierwszej księgi/tomu/części/ czy jakkolwiek to zwiesz. Szkoda, że tak bardzo się boi o Marca. Przecież, ona atakując tak czy siak jego też zaatakuje, bo będzie atalować przyjaciół Aluri. No... jaka ona głupia. A pfffff... Hańba jdj i wogóle.
Taaaaaaaaaak... nie powinnam pisać komentarzy w środku nocy, po zdjedzeniu jakiś podejrzanych cukierków. Nie powinnam ale to robię, a skoro już zaczęłam to skończę - Jest głupia, że go tak odtrąciła. Ale to takie romantyczne, bla bla bla.
xdd
A tak serio to - pisz szybko następną część. Proszę. Błaaaaaaaaagam.
Pozdrawaiam Devrait [victoryfighter]
Ps. U mnie nowy rozdział. Zapraszam i liczę na opinię.
Such beauty. Such funny. Such vexing - tak wkurzyłaś mnie! Czemu, czemu? Ja wiem, dobre to zakończenie, ostatnie zdanie i w ogóle, ale ja nie chcę końca. Pisz mi szybko no! Chce next piece! Koniecznie!
OdpowiedzUsuńprzepraszam za opóźnienie, ale mam tyle nauki, że już nie wiem jak się nazywam. Serio.
Rozdział oczywiście jest świetny, jak i każdy inny, uwielbiam te opisy, tych bohaterów - odrzucamy Marca (yea! dobre zagranie) - ale ja tak chcę czytać dalej skoro już znalazłam na to czas... Będę płakać no!
Witam Cię Ado, a raczej Aluro kochana, tu Paulina. Wreszcie zagościłam na Twoim blogu, znalazłam chwilę czasu no i jak obiecałam przeczytałam go(w jeden dzień)i nie żałuje, na maksa się wkręciłam!:* Nie znałam Cię od tej strony, a przyznaj, że znamy się długo:D A co do samej treści, mam nadzieję, że w czasie tej całej wojny nie zapomnisz o tym, żeby opisać jakieś wątki miłosne, dobrze wiesz,że takie lubię :D no i mam nadzieje, że wszystko się tam dobrze potoczy, weny życzę i dodawaj szybko nowy rozdział i informuj mnie o nim na bieżąco :*
OdpowiedzUsuńŚwietna końcówka pierwszej księgi :D Mam nadzieję, że druga będzie równie wspaniała albo i lepsza (co prawda nie wiem jakim cudem coś mogłoby być jeszcze lepsze, ale tyle razy mnie już zaskoczyłaś, że liczę na jeszcze genialniejszy rozdział!). Oby ta przerwa nie była długa, bo ja tu usycham z nudów, a twój blog mnie ratuje przed długą i z pewnością nieciekawą śmiercią. Niestety wcześniej kompletnie nie miałam czasu przeczytać twojego nowego wpisu, bo (znowu!) mnie nie było w domu i nie miałam dostępu do internetu, czego chyba nie żałuję, bo gdybym wtedy to przeczytała, to już bym nie wytrzymywała z czekaniem! No cóż, życzę weny i obyś nie trzymała nas w niepewności zbyt długo! ;*
OdpowiedzUsuńWitam.
OdpowiedzUsuńTrochę narobiłaś bałaganu. Nie powinnaś pisać ,,koniec księgi pierwszej" skoro nie napisałaś, kiedy się rozpoczęła. Owszem, widziałem, co powiedziałaś na początku postu, ale to taki fragment ,,od autora" - w książce by go nie było. Czytelnik nagle przeczytałby o końcu księgi, nie wiedząc, że ona się zaczęła. Powinnaś podzielić to w Menu - zamiast napisu ,,moja historia" tytuł księgi, wyglądałoby to lepiej. Nie wiem z jakiego gadżetu korzystasz (ramka ,,moja historia" po lewej") - jeśli jest to archiwum, to powinnaś z niego zrezygnować, ponieważ w opowiadanie wdają ci się zbędne posty typu ,,nowi bohaterowie", ,,nabór". Chyba, że są to linki, które sama uzupełniasz - w takim razie dodawanie wyżej wymienionych postów wydaje mi się być śmieszne.
Przejdźmy do ważniejszych rzeczy - błędy, a u ciebie jest ich bardzo dużo, choć to może delikatnie powiedziane. Masz szesnaście lat? Wierz mi, jestem tego samego wieku. Nie wiem, czy to dysleksja, czy po prostu brak czasu na korektę, choć to podejrzane - robić niechcący zawsze te same błędy. Swoje rozdziały trzeba sprawdzać przed publikacją albo chociaż dać komuś do sprawdzenia, jeśli sprawia ci to trudność. Teraz nie dostrzegam tego ogromnego błędu, ale początkowe rozdziały - spacja przed i po znaku interpunkcyjnym (stawia się tylko po). Dialogi i uzupełnienia dialogowe - to aż boli. Nie kończy się wypowiedzi bohatera kropką, jeżeli dalej jest uzupełnienie dialogowe. Możesz ewentualnie zastosować wykrzyknik, znak zapytania, ale broń, Boże, kropkę! Interpunkcja, auć! Plus mnóstwo literówek.
To nieładnie wygląda, gdy piszesz cyfrą liczby i cały czas stosujesz tą samą stronę, a mianowicie czynną. To jeszcze jakoś przejdzie, ale powtórzenia... Pozwolę sobie zacytować:
,, - Jak długo będziemy szli do BRAMY?
- Nie długo, jeśli się pospieszymy wyrobimy się w pół godziny. – powiedziała Rosa. Więcej nie pytałam, bo, po co?
Tak jak mówili, droga do BRAMY minęła szybko, a sama BRAMA jest niesamowita. Po środku polanki stoi wielka BRAMA przypominająca olbrzymią koronę.
- A o to i BRAMA do Mirabili ! – powiedziała Arielle –chodźcie zaraz słońce znajdzie się w odpowiednim miejscu.
Szybko pobiegliśmy za nią i stanęliśmy przed BRAMĄ.
- Co teraz ?
- Czekamy aż słońce przejdzie przez ten otworek. Wtedy BRAMA otworzy się."
Czy tylko ja to widzę? A skoro już jesteśmy przy tym fragmentach:
,,(...) pod otworem zaczął formować się fioletowo,zielono, niebieski wir."
,,Fioletowo, zielono, niebieski wir" - faktycznie jesteś magiczna. Czy miałaś namyśli ,,fioletowo-zielono-niebieski wir"? Hm?
Znalazłem dużo takich błędów, ale mam wrażenie, że komentarze mają jakieś ograniczenia jeśli chodzi o liczbę znaków. Daruję sobie resztę.
Spodziewam się jednej z dwóch możliwych reakcji - dojrzałej bądź niedojrzałej. Dojrzała - doczytasz do tego momentu, postarasz się poprawić swoje błędy i odpowiesz kulturalnie na mój komentarz. Niedojrzała - gdy tylko przeczytasz pierwsze wersy komentarza i zorientujesz się jak wygląda jego dalsza część, wściekniesz się, że ktoś cię krytykuje, usuniesz ten komentarz i (za przeproszeniem) obrąbiesz mi dupę. Mam jednak nadzieję, że postąpisz jak prawdziwa pisarka i odpowiedzialnie przyjmiesz krytykę. Byłoby mi przykro - zmarnowałem już dwie godziny na tym blogu i napisałem wyczerpujący komentarz, miej serce.
Wiem, że zachowałem się podle, chamsko i bezczelnie, ale taka jest moja opinia i jaka by ona nie była, mam prawo ją wyrazić. Fabuła nie jest zła, nie będę kłamał. Tak trzymać.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu.
Wypraszam sobie, mam piętnaście lat i NIE jestem dyslektyczką. A piszę dla przyjemności, to sprawia mi radość i jest mi miło na sercu jak ktoś uważa to za ciekawe. W którymś rozdziale napisałam o tym, że nie zmienię poprzednich rozdziałów. To daje mi.... a w ogóle po co ja ci to piszę? Jedną z wielu zasad blogera i czytelnika jest uważne czytanie treści bloga. Jakbyś nie zauważył, post zaczyna się od wielkiego nagłówka, a kończy na komentarzach. A na górze często piszę ważne informacje.
UsuńNa koniec chciałabym napisać jeszcze jedną rzecz : wszyscy moi czytelnicy mogą potwierdzić, że rozdziału na rozdział robię mniej błędów. Ja to wiem i widzę.
Tutaj w blogosferze nie chodzi o gramatykę, ortografię i interpunkcję ( wiem, milej się czyta jak jest poprawnie), ale o treść, fabułę i przesłanie dla czytelników.
Nie mam ochoty więcej pisać, nie mam do ciebie siły. Jak ci się nie podoba, to po co czytałeś?
PS: Wiesz, dlaczego nie daję mojego bloga do ocenialni ? Nie dlatego, ze nie lubię krytyki. Tylko po zbyt dużej dawce krytyki nie mam siły pisać, bo wtedy czuję, że każdy tak myśli.
Piętnaście, mój błąd. Powiedziałem, że FABUŁA JEST DOBRA I CIEKAWA, popatrz wyżej. Ja przecież czytałem informacyjne, które napisałaś, ale gdybyś może kiedyś wydała na podstawie tego opowiadania książkę, to nie było by tego, więc nie możesz, zwracając się jako autor do blogerów, tłumaczyć niejasności (już to mówiłem, czytaj komentarze uważniej). Zresztą to twój blog, rób sobie co chcesz...
UsuńNie wypisałem ci tej części błędów (tak, to tylko część) aby cię zdołować - niektórym to przydaje się na przyszłość, bo wyciągają z tego wnioski i nie popełniają ich więcej.
Błagam, nie mów, że pisownia nie ma znaczenia - kilka literówek i przekręconych słów może sprawić, że tekst zostanie zupełnie pozbawiony sensu. Jeżeli to dla ciebie nieważne to po co stosujesz epitety, metafory itd.?
Nie masz do mnie siły? Nie masz siły dla siebie. Staram się pomóc, obiektywnie to ocenić, ale nie chcesz tego słuchać, bo jest to w większości niepochlebne.
Pozdrawiam, Damian.
PS: Nie lubisz krytyki? Hah, nie musisz tego mówić to widać. Udostępniasz to do internetu, udostępniasz to całemu światu, przyzwyczajaj się. Gdybym właził ci w dupę i pisał ,,Ojej, jakie to cudowne, jakie to ciekawe!" od razu byś mnie polubiła. ,,Po zbyt dużej dawce krytyki"? Litości! Po prostu boisz się prawdy, boisz się, że ktoś napisze ci, że to jest złe. Ja tak nie twierdzę, OPOWIADANIE JEST ŚWIETNE, tylko irytuje mnie ta przytłaczająca ilość błędów. ,,Wtedy czuję, że każdy tak myśli" - jeśli jedna osoba cię skrytykuje to już dla wszystkich jesteś stracona? Jeśli nade mną dziesięć osób napisało, że jest świetnie, wszystkim musi się to podobać?
PS2: Na przyszłość radzę podnieść swoją samoocenę.
Jeśli Cię uraziłem to bardzo przepraszam, po prostu wyraziłem moją opinię.
UsuńJa też się wtrącę do te jakże ambitnej wymiany zdań, moi drodzy parafianie ;)
UsuńDamianie Anonimowy, świetnie Cię rozumiem. Mnie też razi stos błędów w początkowej fazie opowiadania Alury i nie tylko. Chciałam nawet tutaj betować. Znam ją jednak na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jest uparta jak licho i wrażliwa takoż. Nie myśl przez to jednak, że jest dziecinna czy coś w tym rodzaju. Po prostu myśli o swoim blogu w kategoriach bloga i niczego więcej. Chciałabym Cię zaprosić na effugere-fatum.blogspot.com - w przyszłości najbliższej stworzę tu nową wersję swojego poprzedniego opowiadania i potrzebuję szczerych komentarzy bez głaskania po główce (brak mi tego strasznie, a zależy mi na ciągłym rozwoju). Chętnie też zajrzę do Ciebie.
Kisielku. Przede wszystkim wyluzuj. Wiem, że piszesz dla siebie, ale chyba nie jest Ci miło czytać te początkowe koszmarki? I pamiętaj, byle z uśmiechem! Odzwyczaiłam Cię od czepiania, muszę to koniecznie nadrobić ;)
Majeczko, pozwoliłam sobie wskoczyć powyżej twego słodkiego hejta. Po to się komentuje, żeby autor wiedział, co myślisz. Blogosfera to nie tylko "OMG ale fajny blogasek! Cud normalnie!", ale również ryzyko krytyki. Jeśli jest wyrażona kulturalnie i uzasadniona, nie ma powodu do bulwersowania. A Kisiel nie traci czasu, żeby uszczęśliwić ludzi, tylko pisze opowiadanie, bo po prostu to lubi. Jakby chciała uszczęśliwiać, to by została wolontariuszką albo co :D
Nie będę się rozpisywać. Napiszę ci kilka słów, ale jakich słów!
OdpowiedzUsuńPo pierwsze: Autor doznaje olśnienia podczas pisania. Na samym początku wymyśla ogólną fabułę bloga ( a nie książki), następnie pisze kilka pierwszych rozdziałów i doznaje olśnienia podczas ich pisania. Wtedy ma już pomysł na dalszą część i tak w kółko. Alura na samym początku nie wiedziała, że będą dwie (lub więcej ) ksiąg.
Po drugie: Alura tak samo jak wszyscy jest człowiekiem: ma uczucia, może popełniać błędy. USZANUJ TO!
Po trzecie: Jest jedna podstawowa zasada blogosfery: czytasz- podoba ci się- komentujesz lub czytasz- nie podoba ci się- NIE komentujesz- nie wracasz, zapominasz.
Po czwarte: Swoim komentarzem uraziłeś autorkę. Ona poświęca swój czas, mając nadzieję, ze komuś się spodoba jak pisze. Traci czas, żeby uszczęśliwić ludzi, a ty jej wyskakujesz z takim tekstem?! Nikt nie jest perfekcyjny, nawet ty! NIE ZAPOMINAJ O TYM!!!
Moim komentarzem nie chciałam ci, jak to napisałeś "obrąbać dupy", tylko zwrócić uwagę, ponieważ uraziłeś jedna z moich ulubionych autorów. O pacz, jednak się rozpisałam. A to ci pech!
PS. Kim ty właściwie jesteś, masz bloga?
http://candice-story.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na kolejny rozdział :**
PRZEPRASZAM ZA SPAM!
OdpowiedzUsuńAle no wróciłam na Kwiat Miłości i bardzo mi zależy na Twojej opinii <3
http://kawiatek.blogspot.com/
Usuń po przeczytaniu c:
Zapraszam na konkurs organizowany przez Collegium Magicae
OdpowiedzUsuńhttp://swiat-magii-cm.blogspot.com/2012_12_29_archive.html
pozdrawiam
Hej u mnie na blogu pojawił się nowy rozdział. Zapraszam i liczę na opinie.
OdpowiedzUsuńDev [forgetting-road]
zapraszam do mnie na następny rozdział, mam nadzieję, że się spodoba i zostawisz komentarz ;**
OdpowiedzUsuńCieszę się czytając o tym, że masz wiele nowych pomysłów. To dobrze, bo szkoda byłoby się rozstać z twoim opowiadaniem.
OdpowiedzUsuńJuż koniec Księgi 1 - szybko minęło ^^
U mnie nn
Wreszcie wróciłam do ''blogowego życia''
raven-heart.bloog.pl