Hej witam i pozdrawiam mich zacnych czytelników!!!
Oto długo wyczekiwany rozdział 2 .
Od razu ostrzegam, ze jak to pisałam, to chyba byłam pijana, albo naćpana, bo wszedł mi fatalnie i nawet nie pocieszajcie . Luli mi ucieka. K***a, wy nie wiecie kto to Luli, to moja wena. Postanowiłam posłuchać się GL i nazwałam swoją wenę jakimś imieniem. Choć ostatnio ucieka mi a różne kierunki. Mam pomysł na kolejnego bloga,a tutaj ... Poświęciłam, dobra nie poświęciłam z nudów na jakiejś lekcji ( nie pamiętam której) napisałam w skrócie co się wydarzy do końca ( na WOS-ie!!! Wiedziałam, że pamiętam ) i k***a mać zajęło mi to nie całe 7 linijek!! Czyli plus minus, 20 max rozdziałów!Ale ten czas leci, muszę kończyć. Juto dalszy dzień tortur nad każdym uczniem, czyli szkoła....
PS: Sorry GL za przekleństwa, ale musiałam się wyżyć.
PPS: Po prawej stronie jest notatka pt. SPAM, proszę mnie tam informować o nowościach, nominacjach i oczywiście zgłoszenia do wzięcia udziału w moim Quizie. Ludzie, tylko 3 osoby zaryzykowały. Przecież ja nie będę bić, chyba....;P
______________________________
To był tylko sen. Tylko zwykły,
ale niezwykły sen. Choć chciałabym, aby okazał się on prawdą. Żebym,
rzeczywiście spotkała swoją mamę. Ale, to chyba nie nastąpi. Ech trzeba już
wstawać.
Po cichu,
aby nie obudzić Ariele, wyszłam z szałasu. Rozejrzałam się po naszym
"obozie " i zauważyłam, że wszyscy jeszcze śpią. Co jest, to ja
zawsze wstaję ostatnia. Spojrzałam na zegarek .
- Jest dopiero piąta? – Zdziwiłam się, powinnam była nie
jeść tych winogron. No nic, pójdę pozwiedzać. Postanowiłam pójść w stronę
wielkiej góry. Może stamtąd zobaczę coś ciekawego.
Miałam rację, tutaj jest super! A ta
dolina na dole, wygląda bajecznie. Stoję właśnie na jednym ze szczytów
Mirabili i podziwiam widoki, czegoś takiego na Ziemi nie da się zobaczyć.
Siedzę
tutaj… Sama nie wiem ile, wiem tylko, że siedziałabym tutaj dłużej, gdybym nie
usłyszała szelestu drzew. Wstałam i jak najciszej mogłam, podeszłam do
wielkiego drzewa, z którego dochodziły odgłosy. Nie zdążyłam dotknąć drzewa a
tajemnicze stworzenie zaczęło uciekać.
- O nie, nie dam ci uciec. – szybko pobiegłam za owym „cosiem”,
a w głowie próbowałam przypomnieć sobie jakieś zaklęcie, gdy nagle tajemnicze
stworzenie stanęło na starej gałęzi i razem z nią spadło na ziemię. Przez cały
las rozległ się głośny pisk bólu. Nie zważając na niebezpieczeństwo, podbiegłam
do miejsca wypadku.
Na ziemi
koło zawalonej gałęzi leży siedemnastoletnia dziewczyna w stroju łowieckim.
Mogłabym ją uznać za normalną nastolatkę, gdyby nie to, że ma białe włosy z
kolorowymi pasemkami i szpiczaste uszy.
- Hej, nic ci nie jest? – zapytałam podchodząc do niej i
najdelikatniej jak mogłam zdjęłam stary konar z jej nóg.
- Nie wiem, a ty, kim jesteś? Nie widziałam cię wcześniej w
tych lasach, a na elfa mi nie wyglądasz. – powiedziała białowłosa i spróbowała
wstać, ale gdy była już prawie w pionie, upadła z powrotem na ziemię.- Moja
kostka.
- Zaczekaj, pomogę ci. Zdejmij buta, a ja zobaczę, co da się
zrobić.- dziewczyna posłusznie zdjęła buta, a ja spojrzałam na jej nogę.
- Wiesz, lekarzem nie jestem, ale wydaje mi się, że
skręciłaś kostkę
- Nie! Nie mogę, muszę bronić doliny!- krzyknęła szybko
podnosząc się z ziemi, a gdy stanęła na zranioną nogę skrzywiła się.
- Nie denerwuj się tak, mam przyjaciółkę, która powinna ci
pomóc. Ja mogę jedynie złagodzić ból.- powiedziałam i z małej buteleczki, którą
spakowałam przed wyjściem, wysunęłam powoli mały strumień wody, który wydawał
się nie mieć końca. Przekierowałam strumień wody i owinęłam go wokół kotki
nieznajomej. – A tak w ogóle mam na imię Alura.
- Deris, a jaka rasa?
- Czarownica.
- Nie wieżę, wszystkie czarownice zostały uwięzione przez Vernę.
- Nie wszystkie, ja nie byłam tu szesnaście lat. Matka
uratowałam mnie przed śmiercią przenosząc mnie przez bramę na Ziemię.-
powiedziałam smutna- teraz wróciłam tutaj, aby ją uratować. Gotowe
–powiedziałam, zabierając wodę z jej stopy i chowając ja powrotem do buteleczki
- A jak się ona nazywa? – zapytała ciekawa Deris, zakładając
ostrożnie buta
- Sabrina. Sabrina Salem.
- Ty jesteś zaginioną córką Sabriny Salem?! – spojrzała na
moją szyję i jednocześnie na naszyjnik -To nie możliwe, muszę koniecznie
pokazać cię siostrze. – powiedziała szczęśliwa, – Jeśli to prawda, co mówią w
przepowiedni, to uratujesz nas od Verny.
- Tak, ale na razie potrzebuję na sprzymierzeńców. Sama nie
pokonam Verny i jej wojska.- wstałam i pomogłam elfce wstać
- Na nas możesz liczyć. – powiedziała pewnym głosem
- Skąd to możesz wiedzieć?
- Zobaczysz. Chodźmy do doliny, tam ci wszystko wytłumaczę.-
wstała i zaczęła iść w nieznanym mi kierunku
- Dobrze, że najpierw muszę iść po przyjaciół. Pewnie
jeszcze śpią.
- Dobrze, a mogę ich obudzić?
-Jasne.
***
- WSTAWAĆ LENIE PATENTOWANE I W SZEREGU ZBIÓRKA!!!-
krzyknęła na cały głos Deris, a z szałasów wyskoczyli wszyscy i stanęli jak im
rozkazała.
- Jaką masz rangę?- zapytałam stojącą obok mnie elfkę
- Jestem generałem najwyższej rangi.- odpowiedziała dumnie
unosząc pierś
- Widać. – zaśmiałam się i spojrzałam na zdezorientowanych
przyjaciół- Kochani, to Deris. Spotkałam ją rano, powiedziała, że zaprowadzi
nas do Doliny Elfów, więc pakować manatki i ruszamy w drogę.- uśmiechnęłam się poszłam
w stronę swojego szałasu, zabrałam stamtąd swój plecak i poszłam do Deris.
- Jak tak twoi nowi rekruci generale, posłuszni?
- O tak, jak pobiegli po swoje rzeczy to jeszcze się za nimi
kurzyło.- zachichotałam i wyjęłam z
torby na jedzenie dwa winogrona- Co to jest?
-Winogrona, bardzo dobre i jadalne spróbuj- podałam jej i
patrzyłam jak wcina, aż się jej uszy trzęsły( dosłownie).
- To jest bardzo dobre.- wykrzyknęła zajadała dalej
- Dziękuję, a tak w ogóle jestem Lani, a ty pewnie Deris? -
powiedziała brunetka podchodząc do nas
- Tak, miło mi. To ty zrobiłaś te…winegrena? Są przepyszne!
- Winogrona, tak i dziękuję
Zaraz po
tym jak Lani wysmarowała jakąś maścią i obwinęła bandażem, kostkę Deris,
wyruszyliśmy w stronę Królestwa Elfów.
- Jak to możliwe, ze poruszasz się tak szybko?- zapytałam po
pewnym czasie elfkę, gdy ta skakała z jednego drzewa na drugi.
- Nie powiem ci, ze z tym trzeba się urodzić, bo bym
skłamała. Tego trzeba się nauczyć.
- A nauczyłabyś mnie?
- Dla ciebie wszystko. – uśmiechnęła się pobiegła do przodu.
Przez następną godzinę z nikim nie rozmawiałam, myślałam nad tym co powiedziała
mi mama, że potrzebuję sprzymierzeńców. Tylko skąd mam wiedzieć, czy to nie był
wytwór mojej chorej wyobraźni? Nawet
jeśli byłby zwykły sen, albo prawda i Sabrina znalazła sposób na kontakt ze
mną, to i tak posłucham się jej i poszukam istoty które mi pomogą, mam
nadzieję.
- Jesteśmy na miejscu, witam was w Dolinie Elfów!–
powiedziała Deris tym samym wyrywając mnie z zmyślenia. Spojrzałam przed siebie
i zaniemówiłam. Ty jest przepięknie!!!
Gdy byłam
zajęta podziwianiem doliny, nagle usłyszałam świst
- Mamusiu… ździe moje mecko?- spojrzałam na Luca, a ten padł
na ziemię nieprzytomny.
Hejka !
OdpowiedzUsuńPrzewertowałam całego bloga, zajrzałam wszędzie i przeczytałam wszystko no może jeszcze nie wszystkie rozdziały, ale obiecuję, że szybko nadrobię !!
Najpierw przeczytałam twój krótki opis "coś o mnie" i normalnie gdybym pisała coś o sobie ujęła bym to bardzo podobnie, bo mam tak samo jak ty... (no może ja mam tylko czytelników, taki ze mnie samotnik, że raczej nie otaczam się ludźmi, albo ludzie nie otaczają się mną, wolę książkę i swojego psa)
Bardzo, bardzo, bardzo intrygujący blog i ciekawy. Jedyny taki, magiczny. Jest to coś innego. Bardzo mi się podoba i na 10000% tu zostaję ! Kurcze masz talent do tworzenia czegoś wyjątkowego, swojego i innego... Nigdy na takie coś się nie natknęłam. Dziękuję ci również za miły komentarz u mnie na blogu.
Zaraz dodam cie do ulubionych :)
Pozdrawiam i do napisania oraz duuużo weny i zapału życzę ;*
Twoja nowa stała czytelniczka J.S :)
Luli na pewno wróci prędzej czy później, ale wróci :D
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle co się stało Lucowi ?
Pisz szybko następny nie wiem co jeszcze napisać chociaż.. wiem ten rozdział jest bardzo dobry i nie wmawiaj sobie że nie.
Do następnego <3
Pierwszaaaa! Nie klnij mi tu leniu patentowany, trzy minutki czytania! Ale Dercia jest przeurocza ^^ Co się stało Luckowi, no ja się zapytuję? Kupmy Lurce epicko-elfickie bambosze drzewopatatajne! Trzy razy tak, przechodzisz dalej ;)
OdpowiedzUsuńKurczeee! A jak wysyłałam to jeszcze nic nie było :c
UsuńCo się stało z Luckiem? Co mu? Rozdział ciekawy, nie widziałam go przed opublikowaniem. Fajny pomysł z tą kostką. Elf! Jak ja uwilbiam elfy... Czekam na następny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Luna :3
Ps.Dziękuję za nominację.
Pss. Poszukam Luli, może zapodziała się gdzieś u mnie?
Wow nowy rozdział bardzo mi się podoba, ale co z Luckiem? Ciekawi nie co się tam stało :-D
OdpowiedzUsuńHoi ;))
OdpowiedzUsuńPo pierwsze - dziękuję za nominacje, ale nie wezme w tym udziału, nie mam czytelników. Może z dwóch.... ;/
Luli hahahah dobreee, moja wena nie ma imienia hahahah xD masz pomysły ;))
Co do twojego rozdziału...
Będę kolejną osobą, która spyta co z Luckiem?
Ech... Nie odpowiadaj, poczekam na następny rozdział ;))
Ciekawa postać z tej Deris, i fajnie, ze Alura udzieliła jej pomocy... cóż... czekam na nastepny, sorki za krótki komentarz.
U mnie niebawem zmieni sie adres i nazwa bloga ; ))) ale poinformuje ;))
Fantastyczne! Po pierwsze: na początku mnie przeraziłaś! o.O tym swoim wyżyciem się, kurde xD
OdpowiedzUsuńPo drugie: bardzo mi się podoba wprowadzenie nowych postaci, generała xD
Po trzecie: nie rozkminiam akcji z Luc'iem, ale mam nadzieję, że po następnym rozdziale wszystko się wyjaśni, czekam na nn ;***
Kochana moja Alurko!!!
OdpowiedzUsuńJestem ci bardzo wdzięczna za pomoc. Nie wiem jak ci dziękować, więc na początek spróbuję komentarzem. Rozdział super, elfka <3 Deris jest śliczna. Zapewne jak reszta czytelników zadam proste pytanie: CO TY ZROBIŁAŚ Z LUCYFERKIEM!!!!! Moja ukochana kocina zaczyna bredzić jakby coś wziął( nie dodałaś koki do tych winogronek?) . No nic, czekam na nowości i do napisania.
PS: Ja już wstawiłam nowy, czwarty jest twój.
Hahah! Końcówka ciekawa, jestem ciekawa dlaczego on zemdlał :D Ogólnie rozdział fajny :) A pomysł z nazwaniem swojej weny, nie powiem ciekawy ciekawy, moja ostatnio też często mi ucieka i mnie opuszcza... Coś jest nie tak haha :D
OdpowiedzUsuńNo i nasze elfy się pojawiły :) A ta pobudka! OOoo tak, zdecydowanie lubię tak kogoś budzić, kiedyś nawet powiedziano mi, że z moją głośnością głosu mogłabym być jakimś generałem w wojsku, bo by mnie każdy usłyszał :D hahah (taa, słowa mojego taty, nie ma co ;p).
Ja też czasami lubię się czasami wyżyć :D
Czekam na kolejną część :D <3 :**
http://zahipnotyzowanaja.blogspot.com/
Haha już uwielbiam tą Deris!!! <3 Ty weź się wypchaj z tym swoim użalaniem, bo ten rozdział JEST świetny i nie masz tu nic do gadania :D A Luc? Co mu się stało? :O No cóż, mam nadzieję, że nic strasznego. Moje jedyne zastrzeżenie, że wcześniej trochę pomyliłaś czasy, ale każdemu się zdarza :D Czekam na następny!!! :D
OdpowiedzUsuńNo, no. Zaczyna się kręcić! Elfy, piękne krainy, waleczne "stworzonka z innego świata, do którego będę należeć jak skończę szkołę... bo na razie za głupia". Matko, kocham too. Wiesz co? Najlepsze teksty wychodzą jak człowiek nie kontaktuje, ja np. słucham dużo muzyki i mniej więcej to wygląda tak.
OdpowiedzUsuńSpojrzała w bok, szoł mi de mining, nic pusto... of bigin lonlej. Więc jak już usunę tekst piosenki to jest dobrze.
Rodział świetny.
Matko rozpisiałam się, zabijcie mnie. Nie mam weny do tworzenia niczego poza komentarzami i czytać też mi się nie chce. Ład te fach?>
Oke, nie zaśmiecam. Baj.
A właśnie... wspominałam, że u mnie nowa notka? [nocte-avis]
Pozdrawiam.
PS. Luc dasz radę.
2PS. Kochanie Twoje mlecko jeszt tu. ; *
Papa ; )
OMG! Ile tego wyszło. xd
UsuńCo Ty chcesz od tego rozdziału? Jak dla mnie genialny. Tylko może czuję mały niedosyt - nieco za krótki.
OdpowiedzUsuńAle trzeba się cieszyć z małych rzeczy.
Jeśli wciąż pamiętasz i chcesz czytać - na raven-heart.bloog.pl pojawiła się nowa notka.
Hejka !
OdpowiedzUsuńU mnie na o-b-c-a.blogspot.com jest NN, serdecznie zapraszam ;**
Ps Już nadrobiłam rozdziały ;) Jutro napiszę pożądny komentarz, bo teraz chce mi się już spać, ale jest świetnie :)
Hejka !!!
OdpowiedzUsuńSorka, że tak późno tu zaglądam ! Wybacz mi !
A więc tak, masz świetny styl pisania, opowiadanie jest wyjątkowe, nie natknęłam się jeszcze na coś takiego :) Ciekawi mnie bardzo ta historia, wiesz postacie fajne, fabuła fajna = ja tu zajrzę na 100 % No bardzo bardzo mi się podoba, piszpiszpisz i jeszcze raz pisz !! :D
czekam z niecierpliwością na NN!!
Ps. u mnie jest NN na o-b-c-a.blogspot.com serdeczine zapraszam.
Pozdrawiam i do napisania ;*
Rozdział pierwszy był wspaniałym wprowadzeniem do powyższego. Jak to się mówi? "Koty odstraszają złe stwory?". Podobno tak, ale w praktyce nigdy się z tym nie zetknęłam.
OdpowiedzUsuńZastanawiałam się kiedy znajdę w końcu czas by tu zajrzeć i jak już mi się udało, to troszkę byłam zła, że przez moją nieobecność wyszły spod Twojej ręki tylko dwa rozdziały. Ale to i tak lepiej niż czytać jeden! Choć i jeden to dużo, jeśli czyta się coś napisanego z tak przyjemną dawką dobrego humoru.
Deris... to imię strasznie mi się kojarzy z imieniem Daenerys Targaryen z "Pieśni Lodu i Ognia" J. R. R. Martina. I dlatego też pewnie z biegu uznałam, że nie zawiodę się. No, a po tym jakże efektownym budzeniu ciężko byłby nie obdarzyć elfki sympatią. Jednym słowem; księga druga zapowiada się równie ciekawie jak pierwsza, a może nawet ciekawiej.
Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do siebie na nn, clair.