24 lutego 2013

Rozdział 2 „ Deris ”



Hej witam i pozdrawiam mich zacnych czytelników!!!
Oto długo wyczekiwany rozdział 2 .
 Od razu ostrzegam, ze jak to pisałam, to chyba byłam pijana, albo naćpana, bo wszedł mi fatalnie i nawet nie pocieszajcie . Luli mi ucieka. K***a, wy nie wiecie kto to Luli, to moja wena. Postanowiłam posłuchać się GL i nazwałam swoją wenę jakimś imieniem. Choć ostatnio ucieka mi a różne kierunki. Mam pomysł na kolejnego bloga,a tutaj ... Poświęciłam, dobra nie poświęciłam z nudów na jakiejś lekcji ( nie pamiętam której) napisałam w skrócie co się wydarzy do końca ( na WOS-ie!!! Wiedziałam, że pamiętam ) i k***a mać zajęło mi to nie całe 7 linijek!! Czyli plus minus, 20 max rozdziałów!Ale ten czas leci, muszę kończyć. Juto dalszy dzień tortur nad każdym uczniem, czyli szkoła....
PS: Sorry GL za przekleństwa, ale musiałam się wyżyć.
PPS: Po prawej stronie jest notatka pt. SPAM, proszę mnie tam informować o nowościach, nominacjach i oczywiście zgłoszenia do wzięcia udziału w moim Quizie. Ludzie, tylko 3 osoby zaryzykowały. Przecież ja nie będę bić, chyba....;P
______________________________
To był tylko sen. Tylko zwykły, ale niezwykły sen. Choć chciałabym, aby okazał się on prawdą. Żebym, rzeczywiście spotkała swoją mamę. Ale, to chyba nie nastąpi. Ech trzeba już wstawać.
            Po cichu, aby nie obudzić Ariele, wyszłam z szałasu. Rozejrzałam się po naszym "obozie " i zauważyłam, że wszyscy jeszcze śpią. Co jest, to ja zawsze wstaję ostatnia. Spojrzałam na zegarek .
- Jest dopiero piąta? – Zdziwiłam się, powinnam była nie jeść tych winogron. No nic, pójdę pozwiedzać. Postanowiłam pójść w stronę wielkiej góry. Może stamtąd zobaczę coś ciekawego.  
            Miałam rację, tutaj jest super! A ta dolina na dole, wygląda bajecznie. Stoję właśnie na jednym ze szczytów Mirabili i podziwiam widoki, czegoś takiego na Ziemi nie da się zobaczyć.
            Siedzę tutaj… Sama nie wiem ile, wiem tylko, że siedziałabym tutaj dłużej, gdybym nie usłyszała szelestu drzew. Wstałam i jak najciszej mogłam, podeszłam do wielkiego drzewa, z którego dochodziły odgłosy. Nie zdążyłam dotknąć drzewa a tajemnicze stworzenie zaczęło uciekać.
- O nie, nie dam ci uciec. – szybko pobiegłam za owym „cosiem”, a w głowie próbowałam przypomnieć sobie jakieś zaklęcie, gdy nagle tajemnicze stworzenie stanęło na starej gałęzi i razem z nią spadło na ziemię. Przez cały las rozległ się głośny pisk bólu. Nie zważając na niebezpieczeństwo, podbiegłam do miejsca wypadku.
            Na ziemi koło zawalonej gałęzi leży siedemnastoletnia dziewczyna w stroju łowieckim. Mogłabym ją uznać za normalną nastolatkę, gdyby nie to, że ma białe włosy z kolorowymi pasemkami i szpiczaste uszy.
- Hej, nic ci nie jest? – zapytałam podchodząc do niej i najdelikatniej jak mogłam zdjęłam stary konar z jej nóg.
- Nie wiem, a ty, kim jesteś? Nie widziałam cię wcześniej w tych lasach, a na elfa mi nie wyglądasz. – powiedziała białowłosa i spróbowała wstać, ale gdy była już prawie w pionie, upadła z powrotem na ziemię.- Moja kostka.
- Zaczekaj, pomogę ci. Zdejmij buta, a ja zobaczę, co da się zrobić.- dziewczyna posłusznie zdjęła buta, a ja spojrzałam na jej nogę.
- Wiesz, lekarzem nie jestem, ale wydaje mi się, że skręciłaś kostkę
- Nie! Nie mogę, muszę bronić doliny!- krzyknęła szybko podnosząc się z ziemi, a gdy stanęła na zranioną nogę skrzywiła się.
- Nie denerwuj się tak, mam przyjaciółkę, która powinna ci pomóc. Ja mogę jedynie złagodzić ból.- powiedziałam i z małej buteleczki, którą spakowałam przed wyjściem, wysunęłam powoli mały strumień wody, który wydawał się nie mieć końca. Przekierowałam strumień wody i owinęłam go wokół kotki nieznajomej. – A tak w ogóle mam na imię Alura.
- Deris, a jaka rasa?
- Czarownica.
- Nie wieżę, wszystkie czarownice zostały uwięzione przez Vernę.
- Nie wszystkie, ja nie byłam tu szesnaście lat. Matka uratowałam mnie przed śmiercią przenosząc mnie przez bramę na Ziemię.- powiedziałam smutna- teraz wróciłam tutaj, aby ją uratować. Gotowe –powiedziałam, zabierając wodę z jej stopy i chowając ja powrotem do buteleczki
- A jak się ona nazywa? – zapytała ciekawa Deris, zakładając ostrożnie buta
- Sabrina. Sabrina Salem.
- Ty jesteś zaginioną córką Sabriny Salem?! – spojrzała na moją szyję i jednocześnie na naszyjnik -To nie możliwe, muszę koniecznie pokazać cię siostrze. – powiedziała szczęśliwa, – Jeśli to prawda, co mówią w przepowiedni, to uratujesz nas od Verny.
- Tak, ale na razie potrzebuję na sprzymierzeńców. Sama nie pokonam Verny i jej wojska.- wstałam i pomogłam elfce wstać
- Na nas możesz liczyć. – powiedziała pewnym głosem
- Skąd to możesz wiedzieć?
- Zobaczysz. Chodźmy do doliny, tam ci wszystko wytłumaczę.- wstała i zaczęła iść w nieznanym mi kierunku
- Dobrze, że najpierw muszę iść po przyjaciół. Pewnie jeszcze śpią.
- Dobrze, a mogę ich obudzić?
-Jasne.
***

- WSTAWAĆ LENIE PATENTOWANE I W SZEREGU ZBIÓRKA!!!- krzyknęła na cały głos Deris, a z szałasów wyskoczyli wszyscy i stanęli jak im rozkazała.
- Jaką masz rangę?- zapytałam stojącą obok mnie elfkę
- Jestem generałem najwyższej rangi.- odpowiedziała dumnie unosząc pierś
- Widać. – zaśmiałam się i spojrzałam na zdezorientowanych przyjaciół- Kochani, to Deris. Spotkałam ją rano, powiedziała, że zaprowadzi nas do Doliny Elfów, więc pakować manatki i ruszamy w drogę.- uśmiechnęłam się poszłam w stronę swojego szałasu, zabrałam stamtąd swój plecak i poszłam do Deris.
- Jak tak twoi nowi rekruci generale, posłuszni?
- O tak, jak pobiegli po swoje rzeczy to jeszcze się za nimi kurzyło.-  zachichotałam i wyjęłam z torby na jedzenie dwa winogrona- Co to jest?
-Winogrona, bardzo dobre i jadalne spróbuj- podałam jej i patrzyłam jak wcina, aż się jej uszy trzęsły( dosłownie).
- To jest bardzo dobre.- wykrzyknęła zajadała dalej
- Dziękuję, a tak w ogóle jestem Lani, a ty pewnie Deris? - powiedziała brunetka podchodząc do nas
- Tak, miło mi. To ty zrobiłaś te…winegrena? Są przepyszne!
- Winogrona, tak i dziękuję
            Zaraz po tym jak Lani wysmarowała jakąś maścią i obwinęła bandażem, kostkę Deris, wyruszyliśmy w stronę Królestwa Elfów.
- Jak to możliwe, ze poruszasz się tak szybko?- zapytałam po pewnym czasie elfkę, gdy ta skakała z jednego drzewa na drugi.
- Nie powiem ci, ze z tym trzeba się urodzić, bo bym skłamała. Tego trzeba się nauczyć.
- A nauczyłabyś mnie?
- Dla ciebie wszystko. – uśmiechnęła się pobiegła do przodu. Przez następną godzinę z nikim nie rozmawiałam, myślałam nad tym co powiedziała mi mama, że potrzebuję sprzymierzeńców. Tylko skąd mam wiedzieć, czy to nie był wytwór mojej chorej wyobraźni?  Nawet jeśli byłby zwykły sen, albo prawda i Sabrina znalazła sposób na kontakt ze mną, to i tak posłucham się jej i poszukam istoty które mi pomogą, mam nadzieję.
- Jesteśmy na miejscu, witam was w Dolinie Elfów!– powiedziała Deris tym samym wyrywając mnie z zmyślenia. Spojrzałam przed siebie i zaniemówiłam. Ty jest przepięknie!!!
            Gdy byłam zajęta podziwianiem doliny, nagle usłyszałam świst
- Mamusiu… ździe moje mecko?- spojrzałam na Luca, a ten padł na ziemię nieprzytomny.

17 komentarzy:

  1. Hejka !
    Przewertowałam całego bloga, zajrzałam wszędzie i przeczytałam wszystko no może jeszcze nie wszystkie rozdziały, ale obiecuję, że szybko nadrobię !!
    Najpierw przeczytałam twój krótki opis "coś o mnie" i normalnie gdybym pisała coś o sobie ujęła bym to bardzo podobnie, bo mam tak samo jak ty... (no może ja mam tylko czytelników, taki ze mnie samotnik, że raczej nie otaczam się ludźmi, albo ludzie nie otaczają się mną, wolę książkę i swojego psa)
    Bardzo, bardzo, bardzo intrygujący blog i ciekawy. Jedyny taki, magiczny. Jest to coś innego. Bardzo mi się podoba i na 10000% tu zostaję ! Kurcze masz talent do tworzenia czegoś wyjątkowego, swojego i innego... Nigdy na takie coś się nie natknęłam. Dziękuję ci również za miły komentarz u mnie na blogu.
    Zaraz dodam cie do ulubionych :)
    Pozdrawiam i do napisania oraz duuużo weny i zapału życzę ;*
    Twoja nowa stała czytelniczka J.S :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Luli na pewno wróci prędzej czy później, ale wróci :D
    A tak w ogóle co się stało Lucowi ?
    Pisz szybko następny nie wiem co jeszcze napisać chociaż.. wiem ten rozdział jest bardzo dobry i nie wmawiaj sobie że nie.
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszaaaa! Nie klnij mi tu leniu patentowany, trzy minutki czytania! Ale Dercia jest przeurocza ^^ Co się stało Luckowi, no ja się zapytuję? Kupmy Lurce epicko-elfickie bambosze drzewopatatajne! Trzy razy tak, przechodzisz dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczeee! A jak wysyłałam to jeszcze nic nie było :c

      Usuń
  4. Co się stało z Luckiem? Co mu? Rozdział ciekawy, nie widziałam go przed opublikowaniem. Fajny pomysł z tą kostką. Elf! Jak ja uwilbiam elfy... Czekam na następny.
    Pozdrawiam
    Luna :3
    Ps.Dziękuję za nominację.
    Pss. Poszukam Luli, może zapodziała się gdzieś u mnie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow nowy rozdział bardzo mi się podoba, ale co z Luckiem? Ciekawi nie co się tam stało :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hoi ;))

    Po pierwsze - dziękuję za nominacje, ale nie wezme w tym udziału, nie mam czytelników. Może z dwóch.... ;/

    Luli hahahah dobreee, moja wena nie ma imienia hahahah xD masz pomysły ;))

    Co do twojego rozdziału...
    Będę kolejną osobą, która spyta co z Luckiem?
    Ech... Nie odpowiadaj, poczekam na następny rozdział ;))
    Ciekawa postać z tej Deris, i fajnie, ze Alura udzieliła jej pomocy... cóż... czekam na nastepny, sorki za krótki komentarz.
    U mnie niebawem zmieni sie adres i nazwa bloga ; ))) ale poinformuje ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne! Po pierwsze: na początku mnie przeraziłaś! o.O tym swoim wyżyciem się, kurde xD
    Po drugie: bardzo mi się podoba wprowadzenie nowych postaci, generała xD
    Po trzecie: nie rozkminiam akcji z Luc'iem, ale mam nadzieję, że po następnym rozdziale wszystko się wyjaśni, czekam na nn ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana moja Alurko!!!
    Jestem ci bardzo wdzięczna za pomoc. Nie wiem jak ci dziękować, więc na początek spróbuję komentarzem. Rozdział super, elfka <3 Deris jest śliczna. Zapewne jak reszta czytelników zadam proste pytanie: CO TY ZROBIŁAŚ Z LUCYFERKIEM!!!!! Moja ukochana kocina zaczyna bredzić jakby coś wziął( nie dodałaś koki do tych winogronek?) . No nic, czekam na nowości i do napisania.
    PS: Ja już wstawiłam nowy, czwarty jest twój.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahah! Końcówka ciekawa, jestem ciekawa dlaczego on zemdlał :D Ogólnie rozdział fajny :) A pomysł z nazwaniem swojej weny, nie powiem ciekawy ciekawy, moja ostatnio też często mi ucieka i mnie opuszcza... Coś jest nie tak haha :D
    No i nasze elfy się pojawiły :) A ta pobudka! OOoo tak, zdecydowanie lubię tak kogoś budzić, kiedyś nawet powiedziano mi, że z moją głośnością głosu mogłabym być jakimś generałem w wojsku, bo by mnie każdy usłyszał :D hahah (taa, słowa mojego taty, nie ma co ;p).
    Ja też czasami lubię się czasami wyżyć :D
    Czekam na kolejną część :D <3 :**

    http://zahipnotyzowanaja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha już uwielbiam tą Deris!!! <3 Ty weź się wypchaj z tym swoim użalaniem, bo ten rozdział JEST świetny i nie masz tu nic do gadania :D A Luc? Co mu się stało? :O No cóż, mam nadzieję, że nic strasznego. Moje jedyne zastrzeżenie, że wcześniej trochę pomyliłaś czasy, ale każdemu się zdarza :D Czekam na następny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No, no. Zaczyna się kręcić! Elfy, piękne krainy, waleczne "stworzonka z innego świata, do którego będę należeć jak skończę szkołę... bo na razie za głupia". Matko, kocham too. Wiesz co? Najlepsze teksty wychodzą jak człowiek nie kontaktuje, ja np. słucham dużo muzyki i mniej więcej to wygląda tak.
    Spojrzała w bok, szoł mi de mining, nic pusto... of bigin lonlej. Więc jak już usunę tekst piosenki to jest dobrze.
    Rodział świetny.
    Matko rozpisiałam się, zabijcie mnie. Nie mam weny do tworzenia niczego poza komentarzami i czytać też mi się nie chce. Ład te fach?>
    Oke, nie zaśmiecam. Baj.
    A właśnie... wspominałam, że u mnie nowa notka? [nocte-avis]
    Pozdrawiam.
    PS. Luc dasz radę.
    2PS. Kochanie Twoje mlecko jeszt tu. ; *
    Papa ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. Co Ty chcesz od tego rozdziału? Jak dla mnie genialny. Tylko może czuję mały niedosyt - nieco za krótki.
    Ale trzeba się cieszyć z małych rzeczy.

    Jeśli wciąż pamiętasz i chcesz czytać - na raven-heart.bloog.pl pojawiła się nowa notka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hejka !
    U mnie na o-b-c-a.blogspot.com jest NN, serdecznie zapraszam ;**

    Ps Już nadrobiłam rozdziały ;) Jutro napiszę pożądny komentarz, bo teraz chce mi się już spać, ale jest świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hejka !!!
    Sorka, że tak późno tu zaglądam ! Wybacz mi !
    A więc tak, masz świetny styl pisania, opowiadanie jest wyjątkowe, nie natknęłam się jeszcze na coś takiego :) Ciekawi mnie bardzo ta historia, wiesz postacie fajne, fabuła fajna = ja tu zajrzę na 100 % No bardzo bardzo mi się podoba, piszpiszpisz i jeszcze raz pisz !! :D
    czekam z niecierpliwością na NN!!
    Ps. u mnie jest NN na o-b-c-a.blogspot.com serdeczine zapraszam.

    Pozdrawiam i do napisania ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział pierwszy był wspaniałym wprowadzeniem do powyższego. Jak to się mówi? "Koty odstraszają złe stwory?". Podobno tak, ale w praktyce nigdy się z tym nie zetknęłam.
    Zastanawiałam się kiedy znajdę w końcu czas by tu zajrzeć i jak już mi się udało, to troszkę byłam zła, że przez moją nieobecność wyszły spod Twojej ręki tylko dwa rozdziały. Ale to i tak lepiej niż czytać jeden! Choć i jeden to dużo, jeśli czyta się coś napisanego z tak przyjemną dawką dobrego humoru.
    Deris... to imię strasznie mi się kojarzy z imieniem Daenerys Targaryen z "Pieśni Lodu i Ognia" J. R. R. Martina. I dlatego też pewnie z biegu uznałam, że nie zawiodę się. No, a po tym jakże efektownym budzeniu ciężko byłby nie obdarzyć elfki sympatią. Jednym słowem; księga druga zapowiada się równie ciekawie jak pierwsza, a może nawet ciekawiej.
    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do siebie na nn, clair.

    OdpowiedzUsuń