26 grudnia 2012

Rozdzia 31 "Lekcja"

Hej moi drodzy!! Dawno nie pisałam, ale mam nadzieję, że zrozumiecie. Miałam tyle na głowie( min poprawa z chemii, wigilia klasowa oraz rodzinna no i tradycyjnie porządki). Na szczęście udało mi się wszystko uporządkować( udało mi się poprawić ;D ) i znaleźć trochę czasu na pisanie oraz czytanie waszych dzieł. Postaram się napisać nowy rozdział jeszcze w tym roku mam nadzieję, że mi wyjdzie. Przepraszam jeszcze, że nie złożyłam wam życzeń więc, taka przeróbka specjalnie dla was:
Życzę wam dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności,
spełnienia wszelkich marzeń w nowym roku 
oraz dla każdego blogowicza dużo weny i świeżych pomysłów.
Mam nadzieję, ze te święta były udane. 
Dostaliście piękne prezenty i spędziliście ten czas miło z rodziną.
Trzymam kciuki za to, aby ten rok dla każdego był wyjątkowy.
Spóźnione życzenia przesyła Alura A.M.

PS: Wiecie, że mój tata zrobił wino w rok moich urodzin i da mi je na moją 18?!  Nieźle co?

PPS: Jak spędziliście koniec świata? U mnie w klasie o 10, części włączył się budzik i matematyczka kazała czytać fragment regulaminu o tym, że nie można używać telefonu na lekcji. Śmiech na sali : D (skandal miałam zginąć na matmie- horror, ale przeżyliśmy. Dlaczego? Bo jesteśmy karaluchami !!!)
PPPS:  Przypominam o naborze, czas do 13.01.2013. Więcej informacji tutaj.

***
            Leżę sobie na chmurce i patrzę na widok zachodzącego słońca. Piękne kolory, rozchodzą się po całej powierzchni nieba i nadają temu widokowi magii. Widząc taki widok, zadajemy sobie pytanie. Czego chcieć więcej? Wtedy patrzymy na boki i widzimy tylko te głupie widoczki i nic innego. Żadnej żywej duszy. Robi się nam smutno i dla pocieszenia, wyobrażamy sobie, że ktoś obok nas siedzi. Tak właśnie jest aktualnie ze mną, leżę na tych chmurkach sama i wyobrażam sobie, że koło mnie siedzi jakaś osoba. Tylko za każdym razem widzę tam Marco. Zła na to, że nie rozumiem co to oznacza, zeskoczyłam z chmur na ziemię. Znajdowałam się na jakiejś polance…wróć nie na jakiejś polance. Na TEJ samej polance na której, po raz pierwszy zobaczyłam oczy Marco. Nic się nie zmieniło. Drzewa dalej były ustawione dokoła polany. Siadłam po środku polany i wsłuchałam się w odgłosy natury.
- Następnym razem, zanim zaśniesz uzgodnimy, gdzie się spotykamy – nagle usłyszałam męski głos koło ucha. Moja reakcja była natychmiastowa, chwyciłam mężczyznę za koszulę i przewróciłam na  plecy a ja siadłam na nim okrakiem podtrzymując jego ręce nad głową. Dopiero gdy obezwładniłam przeciwnika, miałam czas by na niego spojrzeć.
- Marco?
- Nie Śpiąca Królewna. –powiedział z sarkazmem i próbował się uwolnić z mojego uchwytu- a teraz jakbyś mogła mnie już puścić, byłoby mi naprawdę miło.- szybko  puściłam chłopaka i usiadłam z powrotem na trawie.
- Co ty tu robisz? To znaczy w moim śnie.- zapytałam, gdy usiadł koło mnie
- Mieliśmy się uczyć podczas snu, więc jestem. –uśmiechnął się do mnie
- Przepraszam, myślałam, że zaczniemy jutro.
- Wolę zacząć od dzisiaj, to co zaczynamy? –zapytał wstając i wyciągając w moją stronę rękę
- Jasne – pochwyciłam jego dłoń i poszliśmy w las
- Dzisiaj opowiem ci, okres od narodzenia aż do dnia 13 urodzin, zgoda?- kiwnęłam głową na zgodę – okej, trzeciego dnia po narodzinach rodzice, albo najbliższa osoba, zabiera niemowlę do lasu i rozstawia się dookoła niego trzynaście świec oraz modli się o opiekę bogini  przez trzynaście lat .Wtedy świece zapalają się po kolei  i łączą się ze sobą ku górze.  To znak, że Gaja wysłuchała modłów i czeka na nadejście dziecka w dniu jego trzynastych urodzin. Przez te lata, dziecko uczy się podstawowych zaklęć  technik obronnych. W dniu trzynastych urodzin przed północą, wychodzi samo do lasu i patrzy się na księżyc. Jeżeli wystarczająco się skupi poczuje magię przepływającą przez jego ciało. Jeśli księżyc jest w pełni, można się spodziewać, że dziecko będzie miało świetlaną przyszłość. Każdy odbył taki rytuał, ale jeśli ktoś tego nie zrobił prawdopodobnie będzie słabym czarodziejem lub czarownicą.- przeanalizowałam dokładnie jego słowa i spojrzałam na chłopaka który bawił się źdźbłem trawy
- Jest jakiś sposób, by sprawdzić, czy czarownica odbyła ten rytuał?- zapytałam kładą się obok niego.
- Bardzo łatwo, wystarczy- skupił się i zamknął dłonie a następnie je otworzył. Spoczywała tam piękna roślina- kwiat księżycowy. - Osoba uzdolniona magicznie musi chwycić kwiat w obie ręce, jeśli kwiat wystrzeli białym światłem w górę to znak, że jest pod opieką Gai i pochłonął od niej magię w dniu trzynastych urodzin.- gdy on mówił wzięłam od niego kwiat i ostrożnie oglądałam z obu stron.- spróbuj, nic ci się nie stanie.
-Dobrze. –uśmiechnęłam się lekko i złapałam kwiat w obie ręce, naglę w niebo wystrzelił olbrzymi słup światła. Zaśmiałam się i patrzyłam jak ciemność robi miejsce światłu.
- Tak dużego jeszcze nie widziałem, znając ciebie, podczas twoich trzynastych urodzin była pełnia.
- Nie pamiętam, więc ci nie powiem. – nagle usłyszałam szmer rozmowy będący jakby echem rozchodzącym się po lesie.- co się dzieje? Co to za glosy?
- Czas wstawać- powiedział i pstryknął palcami. Wszystko nagle zniknęło a po pewnym czasie zobaczyłam ciemność i otworzyłam oczy .       
           Pierwsze co zauważyłam, to niebieska bluza Marco i to, że leżę na kanapie. Aha, to jeszcze chwilkę mogę poleżeć –pomyślałam i wtuliłam się bardziej w bluzę oraz jej właściciela. Po chwili poczułam czyjeś ramiona oplatając moją talię i cichy szept .
- Ja mówiłem prawdę, następnym razem wybieramy miejsce spotkania. –uśmiechnęłam się i spojrzałam do góry.
- A to nie spotykamy się w snach?- zapytałam patrząc się w jego piękne oczy
- Tak, ale musimy wybrać tam konkretne miejsce. Nie wiem, może na tej samej polanie?
- Mi pasuje, tylko krzycz do góry jak się spóźnię. Mogę być na drzewach, albo chmurach.
- Czyli mam do czynienia z latającą wiewiórką? Mam się szczepić?- powiedział odsuwając się ode mnie odrobinę i zakrywając twarz poduszką
- Nie! –krzyknęłam uderzając go jaśkiem i tym właśnie rozpoczęliśmy wojnę na poduchy. Bawiliśmy się jak małe dzieci, tak jakbyśmy nie byli istotami magicznymi a na moją śmierć nie czyhała jakaś podła wiedźma. Pewnie długo byśmy się tak bawili, gdyby do salonu nie wpadli rodzice.
-Dzieciaki, uspokójcie się -krzyknęła Lea –Alura, nie mówiłaś , że twój kolega zostanie na noc.- yyy, ja sama nie wiedziałam.
- Wczoraj się zasiedzieliśmy i musieliśmy zasnąć. Przepraszam jeśli sprawiłem kłopot, już wychodzę –odezwał się Marco wstając z kanapy i zabierając swoja torbę
- Nic się nie stało, ale jak chcesz się odpłacić, zostań na śniadaniu.- zaśmiał się Tom i spojrzał na mnie-  Alura, idź zaprowadź kolegę do łazienki i daj jakieś świeże ubrania.
- Ok. –wzięłam swoją torbę do szkoły i spojrzałam na Marco- chodź.
Weszliśmy schodami na górę i skierowaliśmy się do mojego pokoju. Gdy weszliśmy, rzuciłam torbę na łóżko i poszłam do pokoju kuzyna. Zabrałam stamtąd czarne jeansy oraz szmaragdową koszulkę i wróciłam do zielonookiego, który stał przy półce ze zdjęciami.
- Byłaś bardzo śliczna, jak byłaś mała. – uśmiechnął się patrząc na zdjęcie z moich siódmych urodzin.- Zresztą, nadal jesteś –zarumieniłam się i położyłam mu ubrania na krześle.
- Łazienka jest po prawej, ręczniki tam są. Jakbyś czegoś potrzebował to wołaj. – powiedziałam i szybko weszłam do garderoby a przez nią do Okopatio. Podeszłam do biblioteczki i wyciągnęłam stamtąd księgę z herbami rodzinnymi. Poszukałam jeszcze nowej kartki i pióra oraz atramentu. Skoro brakuje jednego herbu, trzeba go dorobić- pomyślałam i zaczęłam tworzyć brakującą stronę.
            Po skończonej pracy uśmiechnęłam się i zaczęłam chować rzeczy.
- A więc, to tutaj masz swój czarodziejski kącik?-  usłyszałam głos przy drzwiach. Przestraszona wypuściłam książkę i spojrzałam na winowajcę. – Sorry, nie chciałem cię przestraszyć- powiedział smutny podając mi książkę.
- Nic się nie stało i tak, to moje Okopatio.- powiedziałam i odniosłam książkę na miejsce.
- Miło tu. –powiedział i podszedł do składzika – skąd masz piasek Kronosa?
- Luc mi załatwił, zaraz po tym jak przez przypadek wysypałam cały na niego.- zaśmiał się a ja razem z nim. Rany, jak on się pięknie śmieje….
- Tak, śmiejcie się. Tylko nie wy wyglądaliście jak 17482 letni kot – zaśmialiśmy się – dobra koniec tego dobrego, twoi rodzice wołają na śniadanie. – uśmiechnęłam się i wypchnęłam chłopaków z mojego pokoju.
-Hej a tobie co się stało? –zapytał oburzony Marco
 -Ja też chcę się przebrać.

Kwiat księżycowy :

12 komentarzy:

  1. Ooo ja też chcę taką fajną pobudkę. Rozdział super nie mogę się doczekać następnej notki. Ciekawi mnie jak by zareagowali moi rodzice, gdyby zobaczyli mnie, śpiącą w objęciach nieznajomego im chłopaka? Znając życie tata następnego dnia udawał miłego a po jego wyjściu wykopałby fosę. Choć to niemożliwe, w środku miasta?
    PS: Fajnie się pisało na GG, mam nadzieję, że jeszcze popiszemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz? Mój mi tak powiedział prosto w twarz, gdy oglądaliśmy jakiś film. A ojciec pod wpływem chęci obrony swojej córki, może zrobić wszystko! Nawet wykopać fosę dookoła bloku!
      PS: Mi też się miło pisało. ;) Mam nadzieję, że pomogłam i jeszcze raz dzięki za ten zaszczyt. ;*

      Usuń
  2. Świetna notka :D Aaaawww, Marco jest dobry, teraz oczekuję jakiś wątków romantycznych ^^ Ale nie za dużo, bo ciekawi mnie też Verna i ta bitwa. Już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahhhhh... ślicznie. A przy okazji... " Też chcę się przebrać" mmmmmmmm ;3 Mistrzostwo. Aż szkoda, że będą musieli iść na tę wojnę ;//. U mnie też - nowa notka. A przy okazji, tego co pisałaś, to prolog był prawie nie zmieniony :-). I rozdział o wiele bardziej :). Więc zapraszam do siebie i liczę na opinię
    Devrait [victoryfighter]
    Ps. jeżeli masz ochotę zapraszam również na mojego drugiego bloga http://forgetting-road.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Witajże nam Kisielino poświątecznie!
    Rozdział jak zwykle bardzo sympatyczny. Fajny patent z tym kwiatem księżycowym. I śliczny art znalazłaś ^^ Tylko pod koniec trochę nieścisłości. Odzywa się 17482-letni Lucek (chyba, a właściwie skąd on tu?) a tu nagle Alurcia wypycha chłopaków. Transmutacja kota w chłopaka? Teleportacja chłopaka w pobliże kota? A poza tym brawo za opis lekcji i rytułału. Dzięki za życzonka, mam nadzieję, że wena zaszczyci nas obie.
    Do zobaczenia w sylwestra!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetny rozdział , zresztą jak zwykle. Wpadam tu codziennie, więc wyobraź sobie moje szczęście gdy poinformowałaś mnie o NN, matko , sorki za brak ładu i składu w tym komentarzu ale niedawno wstałam (dwie godziny temu)i jakoś nie umiem się skupić. Jeszcze raz gratuluje nowej notki, a i gdzieś tam znalazłam błąd napisałaś To zamiast Tom - scenka z pobudką u boku Marco(świetna była). Okej... to ja może pójdę spać, bo jakoś mój mózg na zwolnionych obrotach pracuje. Dobranoc i weny życzę .; ))

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jestem taka dumna z siebie, że tu weszłam. Wiesz, ja te Święta spędzam w Londynie u mojego hmmmhmkkmm.... "kolegi", a właściwie przyjaciela od niezobowiązujących kontaktów, dlatego też wejście na mój SPAM zdawało mi się przez najbliższe kilka dni niemożliwe, ale jednak cuda się zdarzają. Może nawet uda mi się opublikować nowy rozdział jak kolego pójdzie spać?? :3
    A skoro już tu jestem to powiem Ci, że jak zwykle mnie oczarowałaś. Kocham ten Świat, tych bohaterów, wojnę to ja już sama nie wiem, czy kocham, ale się zobaczy, się poczeka^^
    "Marco? Nie Śpiąca Królewna" - strasznie mi się spodobało. Naprawdę. Niby nic, ale mnie rozbawiło. No i księżycowy kwiat, cudo! Wyobrażałam go sobie nieco inaczej, ale co tam, Twój tez jest piękny!
    Przepraszam Cię za ten mało składny komentarz, ale ktoś mnie nieco rozprasza. Całuję mocno i życzę Wesołych Świąt, bo chyba jeszcze tego nie zrobiłam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S U mnie pojawiła się część druga rozdziału pierwszego zapraszam serdecznie:*

      Usuń
  7. Witaj :)
    Chciałam Cię poinformować, że Twoje opowiadanie strasznie mi się spodobało i jestem już na dziewiątym rozdziale i skomentuje wszystko pod najnowszą notką :) p
    Pisze ten komentarz, ponieważ chce, żebyś wiedziała, że masz we mnie nową czytelniczkę.
    Pozdrawiam :)
    PS. Zapraszam Cię do mnie, ale jeśli mój blog Ci się nie spodoba to ja i tak tu zostanę :)
    No chyba, że nie zechcesz.
    titanic-by-melodia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie nowy rozdział! :) jak zwykle bardzo mi się podoba *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział cudowny <3
    Szczęśliwego nowego!

    PS. Napisałam i dodałam kolejny http://kawiatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby wreszcie była z Marco tak serio :D
    Świetny rozdział ;*
    Czekam nn <3
    Szczęśliwego 2013 ;)

    OdpowiedzUsuń