Hej moi drodzy!
Jak obiecałam rozdział przed sylwestrem już jest!
Z wielką radością napisałam ten rozdział
w którym WRESZCIE się coś dzieje!
Jak widzicie, powoli, ale powoli wplatam wasze postacie do opowiadania.
Na razie jest dobrze, muszę jeszcze pomyśleć w którym momencie wstawić inne postacie.
Przepraszam, że taki krótki, ale mam ambitny plan na następny rozdział.
NARESZCIE zacznie się coś dziać między Alurą a Marco.
Więcej wam nie zdradzę, chyba ;P
Do zobaczenia w nowym roku i oczywiście wystrzałowego sylwestra !
PS: Mam dla was prezent noworoczny. Jest pod rozdziałem.
_________________________________________________
Śniadanie
odbyło się bez żadnych głupich pytań, typu: czy jesteśmy parą i czemu spaliście
na jednej kanapie? Zamiast tego rodzice dopytywali się Marco o jego
zainteresowania, gdzie wcześniej mieszkał oraz o jego rodziców. Zastanawiałam
się co odpowie, że jego rodzice są uwięzieni przez złą wiedźmę? Na szczęście
opowiedział taką samą wersję jak mi za pierwszym razem.
I tak mniej więcej minęły mi dwa
tygodnie. Szkoła, lekcje, trening, sen a podczas niego kolejne lekcje, ale na
swój sposób przyjemniejsze. Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia,
postanowiliśmy się spotkać, aby omówić sprawę ataku na pałac Verny.
- Trzeba wybrać czas ataku. –zaczął Eric, pokazując nam mapę
całego świata czarów -Na zebranie wojska potrzeba tygodnia. Zbierzemy się na
terenie troli, mają najlepsze warunki do walki. Królowa Nazeria powiedziała, że
będzie zaszczycona przyjmują ciebie i resztę wojowników pod swój dach.
- To wspaniale, mamy miejsce spotkania. Trzeba tylko wybrać
kiedy ruszamy –powiedziałam zabierając z
Okopatio kartkę pergaminu i atrament.
-Dobrze by było, gdybyśmy wyjechali już jutro, nie wiemy ile
jeszcze może wytrzymać …
-Nie! –krzyknęłam przerażona. Wszyscy zebrani w moim pokoju
patrzyli na mnie zdziwieni – nie możemy jeszcze wyjechać bo…. ludzie w mieście
zaczną plotkować? Zauważą brak czwórki dzieciaków, to małe miasto. Nie możemy
wyjechać tak nagle.
- Alura ma rację –powiedział Marco. Jak dobrze, że ktoś mnie
popiera.- powinniśmy rzucić zaklęcie zapomnienia. To powinno zadziałać – Że
co?!
- A nie możemy wyruszyć po świętach. Wmówi się bajeczkę, że
jedziemy na święta i ferie do rodziców Kayli. – powiedziałam patrząc na nich z
nadzieję w oczach.
- Dobrze, zgadzam się.- powiedział Luc a ja odetchnęłam z
ulgą – Alura, napisz do królowej Nazerii, że przybędziemy za tydzień, w dzień
równi. Niech przygotuje wojsko. Wojnę czas zacząć.
***
Zaraz po
wysłaniu gońca z listem w postaci Kayli, wszyscy rozeszli się po Moran. Lani i
Eric pojechali do parku a Luc i reszta kotów wyruszyły w poszukiwaniu kła żmii.
Marco jako jedyny, postanowił towarzyszyć.
- To co robimy ? –zapytałam leżąc na łóżku
- Uczyć się pewnie nie chcesz, to może dasz się porwać na
spacer? –zapytał siadając obok
- Zgoda. –uśmiechnęłam się i wstałam szybko zbiegając z nim na
dół –mamo, tato, wychodzę!- krzyknęłam zakładając trampki.
- Dobrze tylko wróć przed zmrokiem, robię dzisiaj kurczaka!
–krzyknęła Lea z kuchni.
- Okej, zaraz powinnam być. –krzyknęłam i pobiegłam z Marco
w stronę lasu
- Powiesz mi, dlaczego chciałaś przesunąć datę ataku?
–zapytał gdy byliśmy już spory kawałek od domu- jakoś nie wieżę, że boisz się o
reputację – poczułam jak po policzku płynie mi łza. Usiadłam szybko na trawie i
podniosłam ziemię tak aby mnie zakryła. – hej nie chowaj się, nie musisz mi odpowiadać
jak nie chcesz.– powiedział i walnął w moją skalną tarczę a ona rozprysła się w
proch. – hej, Ali ciii. Nie płacz nie chciałem – przytulił mnie do siebie,
otarł moje łzy a zaczęłam płakać jeszcze bardziej i powoli się otwierać.
- Ja się boję, że mi się nie uda.- pochlipałam -Zostanę pokonana a Verna wygra. Zabije was
wszystkich, razem z moimi rodzicami, których ani razu mnie widziałam. Rozumiesz
to? Boję się, a wszyscy wymagają ode mnie, że będę perfekcyjna i wygram. Boję
się…- ostatnie słowa powiedziałam ledwo słyszalnym szeptem i wtuliłam się
bardziej w Marco.
- Hej w strachu nie ma nic złego. Każdy się boi. Dajmy
przykład Lucyfera. Boi się, że możesz zginąć. Ja też się boję – spojrzałam na
niego a w jego oczach ujrzałam smutek, pogłaskałam go po policzku –boję się, że cię stracę… -wyszeptać cicho,
ledwo go usłyszałam, ale jednak usłyszałam. Patrzyłam się na jego piękne oczy w
których było widać smutek pomieszany z troską i czymś jeszcze. Powoli się do
siebie zbliżaliśmy, już czułam jego słodki oddech na moim policzku, gdy nagle
przez las przedarł się głośny krzyk bólu. Wstał jak najszybciej i wsłuchałam
się z którędy dochodzą wrzaski.
- Alura, krzyki dobiegają z twojego domu. –nie słuchałam
dalej tylko puściła się biegiem do w stronę domu. Naglę poczułam jak ktoś
chwyta mnie w tali i a ja unoszę się do góry. Spojrzałam na właściciela rąk.
- Co ty robisz?! – wrzasnęłam na Marco wyrywają się mu z
uścisku
- Nie szarp się tak, Agat jest od ciebie szybszy. Zaraz nas
podrzuci pod twój dom . –miał rację feniks latał naprawdę szybko, nim się
obejrzałam byliśmy pod domem. Wbiegłam do środka, ale nikogo tam nie zastałam.
Właśnie miałam pobiec na górę, gdy usłyszałam, że ktoś krzyczy na dworze.
Szybko wybiegłam na podwórko a widok jaki tam zastałam przeraził mnie.
Lea i Tom, mocno pokrwawieni leżeli u stóp
jakiegoś wysokiego szatyna z mieczem. Nie mogłam patrzeć na zakrwawione ciała
rodziców, więc ze rządzą krwi, chciałam zaatakować przeciwnika. Nie zdążyłam
zrobić nawet kroku a oprawca podciął gardła rodziców. Opadłam bezsilna na
kolana a po moich policzkach popłynęły łzy.
- Mam wiadomość dla ciebie słonko –powiedział chłopak i
wytarł swój miecz o sukienkę Lei – Verna kazała przekazać, że nie może się
doczekać waszego spotkania. A to – tu spojrzał na rodziców z odrazą – taki
prezent z okazji rozpoczęcia walki. –uśmiechnął się perfidnie i zaczął się
cofać . O nie, nie uciekniesz mi.- pomyślałam i
podniosłam warstwę skały. Odcinając mu drogę ucieczki a on spojrzał na
mnie zdziwiony. Szybko, póki jeszcze stał zdziwiony, zaatakowałam go ognistymi
pociskami. Niestety za każdym razem skutecznie unikał moich ciosów, na
szczęście pod koniec trafiłam go i skurczybyk poleciał jakieś dziesięć metrów
dalej.
- Sorki mała, ale nie mam czasu na zabawę. – zaczął cofać
się w stronę lasu.
- Nie uciekniesz mi. –chciałam za nim pobiec i własnoręcznie
zatłuc, ale w ostatniej chwili złapał mnie Marco w tali. Niestety, ja to ja,
wyrywałam się jak głodna puma żądna krwi .
-Alura, Alura! Nie warto teraz go atakować! – powiedział
patrząc mi w oczy – Pod wpływem emocji nic nie zdziałasz, jedynie zrobisz sobie
krzywdę. – oddychałam głęboko, próbując się uspokoić i opanować łzy płynące po
moim policzku. Nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Poczułam, jak Marco
przytula mnie do siebie i próbuje mnie uspokoić, nic nie mówił i byłam mu za to
wdzięczna. Nie wiedząc kiedy odpłynęłam do krainy snów.
PREZENT:
To taka stara wróżba, mam nadzieję, że ktoś ją wypróbuje i opisze mi swój sen.
Tą wróżbę należy wykonać w nocy pierwszego poniedziałku Nowego Roku na wtorek.(w tym roku z 7 na 8) Kolejnym krokiem jest przygotowanie gałązki zerwanej z choinki żywej. Włóż ją na noc po poduszkę mówiąc:
" Kładąc się w poniedziałek, kładę pod głowę las świerkowy / jodłowy*.
W tym lesie zobaczę mężczyznę / kobietę który darzy mnie miłością,
we wtorek już będę wiedziała, kto ma wobec mnie poważne plany na przyszłość "
*zależy czy masz gałązkę jodły czy świerku
Proponuje zapamiętać podczas snu jak najwięcej a rano zapisać wszystko na kartce.
PS: Nie wiem ile gałązka ma leżeć pod poduszką. Instynktownie zdecyduj kiedy ją wyrzucić ( lepiej spalić, ale wybór należy do ciebie) Posłuchaj co ci mówi serce w tej sprawie.
Mam nadzieję, ze ktoś to wypróbuje i opisze mi swój sen. Bo ja już to wypróbowałam, dzięki właśnie temu snu wymyśliłam własne opowiadanie a opis Marco, pasuje do wyglądu tego chłopaka z mojego snu.
No nic, nie będę przedłużać i jeszcze raz życzę wam udanego sylwestra.
podoba mi się nutka tragizmu w rozdziale i te wszystkie czułe gesty pomiędzu Alurą i Marco, czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie Twoje rozdziały, łącznie z tym i muszę przyznać, że Twoje opowiadanie strasznie wciąga. Podobają mi się wszystkie postacie, a w szczególności kiciuś xd Lucyfer tak ładnie i ciekawie to opowiadał. A jego imię jest bardzo intrygujące. Alura urodziła się pechowego dnia, bo trzynastego xd Nie jestem przesądna, ale osobiście tego dnia wolę być ostrożniejsza :) Verna jest bardzo tajemnicza, postacią, a to, że Marco może być jej sługą, bardzo mnie zaskoczyło. Jak dobrze, że tak nie było. Późno się to wyjaśniło, ale dobrze. Też lubie potrzymać czytelników w niepewności xd
Ładnie opisałaś Okopatio. Podobało mi się. Ten bal też ładnie opisałaś, czuć było emocje między Alurą, a Marco. W ogóle to chłopak jest strasznie słodki xd
Na tej wycieczce było jeszcze lepiej. Och, kiedy caly czas im przerywano szlag mnie trafiał! Tak w ogóle to ten rozdział (bodajże 20) najbardziej mi się podobał. Albo ta lawina, no po prostu myślałam, że zawału dostanę xd. Jej sen po tym wszystkim był bardzo realistyczny. Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że Lani i Eric, będą razem, było wiadomo od pierwszego ich spotkania. :)
Ali i Marco, po tej wspólnie spędzonej nocy jeszcze bardziej się do siebie zbliżyli. Mam nadzieje, że już zawsze tak u nich będzie.
No nie wiem, co tu jeszcze napisać. Pozostaje mi życzyć Ci weny i zapału do dalszej pracy.
PS. Co do Twojego komentarza w spamie to oczywiście będe czytać Twoje opowiadanie mimo, że Ty nie będziesz czytać mojego. Ja to rozumiem, nie każdy musi lubić Titanica. Chociaż trzymam Cię za słowo, że polecisz moje opowiadanie. Wtedy będzie fair xd
Pozdrawiam ^^
Szkoda Ali, zabito jej przybranych rodziców. Stawiam, że tan chłopak to James ! Jeśli trafię napiszesz mi na gg dokładniej swój sen, wypróbuję i miłego sylwestra!
OdpowiedzUsuńPS: Kiedy dasz z punktu widzenia Marco? Uuu mam pomysł, wejdź na gg po 14 napiszę ci szczegóły ;)
Kiślu Ty niedobry, zabiłaś rodziców Alury i jeszcze się pod Dżejmiego podszyłaś :'( Ale jak mawia nasz ulubiony nauczyciel angielskiego, nic tak nie rozkręca akcji jak morderstwo. Piszesz coraz lepiej jak widzę, z tym co było nie ma porównania. Dobrze, że siła antagonistyczna (tia, czytałam Narutopedię, hasło: akatsuki) zaczęła już co nieco mieszać jej w życiu, zburzyłaś ten wesoły obrazek z początkowych rozdziałów. Co się będę rozpisywać, dobre to było, no!
OdpowiedzUsuńP. S. Lecę po gałązkę :-D
Też bym wysiadła przed tak wielką walką :/ No i jeszcze jej rodziców zabili, no co za chamstwo! -.- Ale Alura przynajmniej ma Marco ^^ Chyba wypróbuję ten patent z gałązką. Chociaż ostatnio mam tak dużo dziwnych snów, że nie wiem czy chcę następny O.o Znając mnie i moją ciekawość pewnie i tak go wypróbuję :D
OdpowiedzUsuńA, no i jeszcze oczywiście SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!
No, to chyba tyle :D
Ty też ? Mnie od kilku dni dziwne sny nękają, że kozaków szukam i wgle. żałosne i nie daje mi spać. . . Ale nie robię spamu , rozdział świetny, boski ... MEGA ! Szkoda mi rodziców i tego kurczaka którego nie mogą zjeść. A tego, zabójce to za "fraki" i na latarnie - Paźdioch. Kocham i dzięki za powiadomienie o nowej notce.
Usuń~~ wypróbuję to z gałęzią . Ale w mojej sytuacji ... no nie rozpisuję się.
Pozdrawiaam , dancingtears. (I'M YOUR FAN ! )
; **
Bardzo się cieszę , że w rozdziale pojawiła się moja postać (Nazeria) tylko czekać aż się spotkają . ;)
OdpowiedzUsuńJak możesz... Jaaaaaaak możesz. Zabiłaś jj rodziców.... Ale rozumiem cię. Też lubię uśmiercać bohaterów. Ale biedna Alura. Rozkręcasz się widzę. Mam dziwną prośbę:Nie spiernicz tego proszę. Nie spiernicz tego zbyt szczęśliwym zakończeniem. Nie zrób z Alury maga idealnego. Proszę.
OdpowiedzUsuńI przy okazji zapraszam do mnie na http://victoryfighter.blogspot.com/ pojawił się drugi rozdział.
Dev.
Hej zostałaś nominowana prze zemnie do Liebster Blog Award. Link http://aphrodite--diary.blogspot.com/2013/01/liebster-blog-award_1.html
OdpowiedzUsuńGRRRRRRRRRR .__. nawet nie wiem jak opisać to co czuję .__. Weź pisz kolejny no .___.
OdpowiedzUsuńI INFORMUJ MNIE NA GADU, PROSZĘ. 3872068
Zapraszam ... http://szkola-podobno-magiczna.blogspot.com/
O Jejku!!! Biedna Alura.... na pewno będzie to przeżywać i będzie pragnęła zemsty. Kocham twoje opowiadanie i czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńhttp://zahipnotyzowanaja.blogspot.com/
Nie powiem, że się ucieszyłam, gdy ich zabiłaś, nie jestem sadystką w żadnym razie. Podziwiam Cię za odwagę, bo to o niej właśnie świadczy odbieranie życia danym bohaterom. Bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie ten rozdział. Fabuła świetna. Takie momenty nadają pracy smaku i warunkują jej wartość. Brawo Ci za to!
OdpowiedzUsuńWkroczyłaś tym samym na niestabilny grunt, muszę więc Cię ostrzec; taki styl łatwo zepsuć. Jest bardzo dobrze, ale by to utrzymać musisz dokładnie przemyśleć jak potoczą się wydarzenia. Niesamowity happy end nie wchodzi w grę. Może się oczywiście skończyć wszystko dobrze, ale gorzka nuta powinna się jednak znaleźć. To tak ode mnie wyłącznie.
I jeszcze raz; fenomenalny rozdział pod względem akcji! :3
Zapraszam na rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://szkola-podobno-magiczna.blogspot.com/
O rany ale się porobiło, takiej akcji się nie spodziewałam. Jednak tak jak zwykle bardzo fajnie *.*
OdpowiedzUsuńNajlepsza zachęta na powrót do domu:"dziś robię kurczaka". ale kurczaka nie zdążyła zrobić... Biedna Alura...dobrze że jest przy niej Marco. Obecność chłopaka uspokaja (podobno). Rozdzialik trochę ponury. Ale wkrótce ponury nastrój zniknie. Musi, bo inaczej przegrają bitwę! (Nie może być!). Dobra, powodzenia i WENY!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Luna:3
Zapraszam na rozdział.
OdpowiedzUsuńhttp://szkola-podobno-magiczna.blogspot.com/
Usuń ten spam po przeczytaniu xox
Strasznie ubolewam nad faktem, że zjawiam się tu niezmiernie rzadko, jednak Twój blog jest jednym z lepszych jakie czytałam ^^
OdpowiedzUsuńCiężko się rozstać z uśmierconymi bohaterami, no ale cóż, Twoje prawo robić z nimi co chcesz, w końcu jesteś autorką.
Pozdrawiam, życzę weny i wielu ciekawych pomysłów na urozmaicenie fabuły.
raven-heart.bloog.pl
Świetny rozdział. Szkoda mi Alury,a rozdział jest trochę ponury. Dobrze, że Marco ją uspokoił. Czekam na next:)
OdpowiedzUsuń