11 czerwca 2012

Rozdział 2 "Nocowanie"

-Ale dlaczego?!- powiedziała a raczej krzyknęła Lani
-Ponieważ po pierwsze moja droga Lani nie mamy kogo zaprosić...
-Oj tam ,oj tam weźmie się parę osób ze stołówki- przerwała mi
-... po drugie- kontynuowałam -  nikt ze szkoły oprócz ciebie nie był u mnie w domu i nie chcę tego zmieniać, bo po imprezie będą chodziły plotki ,że ktoś był u mnie w pokoju i widział moje rzeczy a jeszcze gorzej by było gdyby zobaczyli moje  zeszyty.
-Oj dramatyzujesz rysujesz pięknie -próbowała mnie pocieszyć, byłam jej za to wdzięczna ale...
-Kto normalny rysuje takie obrazki jak kobieta po środku pola a nad nią wirują jakieś przedmioty ?
-Rysujesz co ci się przyśni ,więc to normalne że twoje prace są zmyślone.
-Tak wiem ale jest jeszcze jeden powód .
- No gadaj bo mamy mało czasu a ja jeszcze muszę wymyślić argument by cię przekonać do tej imprezy- uśmiechnęła się chytrze 
-Nikt nas nie lubi, a jak lubią o tylko wiesz gdzie.-zrobiła zamyśloną minę i pokiwała twierdząco głową
-To co robimy?
-Będziemy świetnie bawiły się same. To moje pierwsze urodziny spędzone z tobą.
-Fakt.
-To co razem czy w ogolę?
-Razem- odpowiedziała mi z uśmiechem i właśnie w tej samej chwili zabrzmiał dzwonek który odbierał nam wolność i przywoływał do klas.
-Dobra to do zobaczenia na parkingu pa- krzyknęła z dala
-Pa -odkrzyknęłam i skierowałam się na historię . Usadowiłam się wygodnie w sama w ostatniej ławce i czekałam aż zadzwoni upragniony dzwonek. Siedziałam rozmyślając o tym co narysuję tym razem na sztuce. Kazała nam znaleźć coś co nas uspokaja i narysować to na lekcji. A problem tkwi w tymże ja odprężam się przy zapalonych świecach podczas pełni więc to trochę dziwnie brzmi, ale co mi tam i tak uważają mnie tutaj już za ładną dziwaczkę,więc nie zrobi mi to jakiejś różnicy. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek a ja szybko opuściłam salę historyczną.
Kiedy stanęłam przed sztalugą ucieszyłam się i zaczęłam malować. Kiedy malowałam nawet nie zauważyłam kiedy wszedła nauczycielka i kazała zacząć wszystkim pracować. Pani Montgomery bardzo lubi moje pracę i zawsze pozwala mi wejść do klasy przed dzwonkiem , bo doskonale wie ,że moje prace żeby były udane potrzebują trochę więcej czasu. Raz nawet zadała mi dodatkową  pracę i powiedziała ,że da mi tyle czasu ile będę chciała. Po dwóch miesiącach namalowałam jej portret .Tak bardo jej się podobał , że wywiesiła go w galerii szkoły, udało mi się ją wybłagać by nie dawała mojego nazwiska , bo cała szkoła gadała by że się podlizuje.
Tak rozmyślając malowałam już skończyłam gdy za plecami usłyszałam znajomy  głos.:
-Bardzo pięknie panno Melas. Wspaniale oddałaś wszystkie kształty. Celujący.
-Dziękuję
-A tak przy okazji jak tam obraz który miałaś mi namalować?-zapytała ciszej
-Na razie gotowa jest sama postać jeszcze nie wymyśliłam tła.
-Acha bardzo się cieszę, ale dlaczego nie chcesz się zgłosić do konkursu .Miałabyś ogromne szanse na wygraną.- a już było miło
-Pani Montgomery, chcę dać pole do popisu innym.
-Jak tam chcesz- odpowiedziała trochę zasmucona. Kiedy odwróciłam wzrok zadzwonił dzwonek a ja z uśmiechem na ustach pomaszerowałam do swojego autka o którego już opierała się Lani.
-To jak zaczynamy akcję nocowanie?
-No jasne- uśmiechnęłam się i ruszyłam w stroną domu kumpeli
-To jak ty mnie zostawiasz jedziesz ubłagać rodziców o nocowanie a ja zdaje ci relacje z mojej misji?
-Jak byś nie wiedziała.
-Chciałam się tylko upewnić- i gadałyśmy tak aż nie podjechałam pod dom przyjaciółki.
-Ok to do usłyszenia pa
-Pa -Jak tylko wysiadła ruszyłam z piskiem opon pod dom .Gdy już wysiadłam czułam na sobie czyjeś spojrzenie gwałtownie się odwróciłam, ale za mną była tylko ściana lasu "Kurczę na starość wariuję" .Zaśmiałam się w duchu i poszłam do domu. Miałam szczęście oboje moich rodziców siedziało w salonie.
-Mamo.. tato..- zaczęłam niepewnie- czy Lani nie mogłaby wpaść do mnie na noc- spojrzeli na siebie niepewnie, muszę szybko działać bo się nie zgodzą -to tak jakby nocowanie z okazji urodzin.
-Jak tak to przedstawiasz to tak zgadzamy się
-Och dzięki ,dzięki
-Tak w ogolę wybywamy na całą noc do teatru więc mieliśmy ci zaproponować nockę u Lani, ale skoro wpadnie do ciebie to powiem tylko tyle :nie rozwalcie nam domu-to ostatnie tata powiedział między salwami śmiechu
-Okej- zachichotałam
-A i jeszcze jedno- odezwała się mama
-Tak
-Mamy coś dla ciebie
-Ale prezent na urodziny już dostałam...
-Wiemy ale to raczej pamiątka z dzieciństwa. Pamiętasz jak ci opowiadaliśmy jak cię znaleźmy ? -przytaknęłam ,nie raz opowiadali mi tą historię .Znaleźli mnie 13 października o północy pod swoimi drzwiami ,byłam owinięta w kocyk a w rączce miałam kartkę na której było napisane jak się nazywam i, że bardzo prosi o to by zaopiekowano się mną .
-Wtedy na szyji miałaś zawieszony wisiorek,
  
na kartce napisała twoja matka ,że chce aby dano ci go jak skończysz siedemnaście lat,więc chcemy ci go dać dzisiaj- mówiąc to sięgnęła do małego pojemniczka a  zniego wyjęła piękny srebrny łańcuszek z piękną zawieszką w postaci księżyca w pierwszej kwarcie. Był przecudny. Lea widząc moje zakłopotanie wstała i ostrożnie zawiesiła mi go na szyji .Gdy opadł mi na szyję po moim ciele przeszedł prąd,krótko ale przeszedł .
-Jest śliczny- szepnęłam jak zaczarowana .Nagle poczułam wibracje w kieszeni  .Na początku przestraszyłam się ale potem uświadomiłam sobie kto dzwoni.
-To ja idę przekazać dobre nowiny Lani. Jeszcze raz dzięki,idę wszystko wyszykować.
-Dobrze to przygotuje wam jakieś przekąski.- powiedziała z uśmiechem Lea ciesząc się ,że zakończyłyśmy ten temat. Weszłam po schodach do mojego królestwa i gdy zamknęłam drzwi powiedziałam do słuchawki:
-Misja zakończona sukcesem
-Genialnie będę za godzinę - rozłączyłam się i zaczęłam przygotowania.
Tak jak Lani obiecała, zjawiła się u mnie po godzinie ciesząc się że spędzimy trochę czasu.
Przez całą noc gadałyśmy i oglądałyśmy filmy przegryzając to co przygotowała nam Lea.
Gdzieś przed północą Lani zasnęła. Nie wiem dlaczego ,ale coś  mówiło mi abym wstała z łóżka i wyszła na zewnątrz...

1 komentarz:

  1. No i kolejna notka z dużą ilością błędów i powtórzeń. Mam wrażenie, że piszesz je w pośpiechu. Nie dzielisz tekstu. A gdzie są akapity? To bardzo istotne przy pisaniu.Rozumiem zapomnieć o jednym (mnie też to się zdarza), ale nie stawiać po drodze ani jednego? Wiem, że początki opowiadań bywają nudnawe i trzeba je przyśpieszać do momentu akcji, ale raczej powinnaś pisać swoją historię jako całość tudzież książka, a nie jako luźne notki. Wtedy akcja by tak u ciebie nie pędziła i być może znalazłabyś chwilkę na dłuższe rozwinięcie akcji.
    Jeśli chodzi zaś o fabułę to nie jesteś konsekwentna. Tu piszesz, że idzie wybłagać rodziców o nocowanie przyjaciółki (czytelnik ma w domyśle, że raczej się prędko nie zgodzą), a tu po kilku zdaniach oddają im całą chawirę do dyspozycji. Coś tu jest nie tak. A i to co zauważyłam. Nie wiem czy to wina wklejania tekstu z jakiegoś programu, czy pisania w pośpiechu, ale większość kropek, przecinków i myślników jest zlepiona nie z tymi słowami co trzeba. Przykład w ostatnim zdaniu z tej notki przy ,ale.
    Nie wiem czy uda mi się dziś dalej przeczytać kolejne notki, ale dodaje cię do swych linków. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.
    Pozdrawiam :D
    P.S Nie przejmuj się krytyką :) bowiem jest ona lepsza od kadzenia, że wszystko piszesz perfekcyjnie i w ogóle :) Trza nad sobą w końcu ćwiczyć :D
    http://collegium-magicae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń