Spojrzał na mnie ze smutkiem wymalowanym na twarzy.
-Czy.. oni...nie...-spytałam ze strachem ,bałam się że odpowiedź będzie twierdząca
-Nie, nie oni żyją .-uspokoił mnie -ale.. -urwał w połowieco mnie trochę zaniepokoiło
-Dokończ. -powiedziałam twardo
-Ale są więźniami Verny-odpowiedział ze smutkiem
-Dlaczego? Przecież są zwykłymi czarodziejami czy tak?- zapytałam
-Nie.- odpowiedział krótko
-Jak to ?
-No tak twoja matka Sabina jest najpotężniejszą czarownicą...
-A mój ojciec?- przerwałam mu
-...a
twój ojciec Adam jest tylko zielarzem -kontynuował -który zbierał zioła
dla świata czarów. Poznali się gdy ona chciała kupić jakieś suszone
zioła no i bum .Miłość od pierwszego wejrzenia. Wyszli za siebie pół
roku później a potem pojawiłaś się na świecie ty . Twoi rodzice byli w
siódmymniebie a twoja matka najbardziej. Wiedziała, że w tej rodzinie od
pokoleń najpotężniejszą moc dziedziczyły tylko kobiety.
-A co było dalej-byłam strasznie zafascynowana historią moich rodziców
-Stała
się najgorsza rzecz- wyraz jego twarzy zmienił się nagle za pełen bólu i
rozpaczy- Verna zapragnęła zawładnąć światem czarów.Ukradła zakazaną
księgę i ukryła się w mrocznym lesie. Po miesiącu czyli dokładnie 13
października zawładnęła światem czarów .Wiedziała ,że Sabina urodziła
córeczkę i zapragnęła posiąść twoją moc. Na szczęście twoja matka naczas
zdążyła przenieść cię do tego świata gdzie jesteś bezpieczna. Sama wraz
zmężem stanęli w walce o wolność dla naszego świata . niestety Verna
użyła starożytnych zaklęć i wygrała a twoich rodziców wtrąciła do
lochów.
-Jejku to straszne i nie da się z tym nic zrobić?
-I tu zaczyna się twoje przeznaczenie .Musisz ocalić świat czarów .-powiedział pewnie Lucyfer
-Ale
jak ja to zrobię nie znam się na magii nic o niej nie wiema co
najważniejsze, skoro moja matka i ojciec nie dali radę jej pokonać to
coja wskóram ?
-Właśnie dużo. Matka podarowała
ci część swojej magii i innych czrodzieji w twoim medalionie.- pokazał
łapom na mój wisiorek, którydostałam rano od moich przyszywanych
rodziców.- jest on zaklęty nie może go zdjąć nikt, chyba że czarodziejka
jest w kimś zakochana a ten ktoś odwzajemniajej uczucia.
-Łał, czyli nie zdejmę tego wisiorka dopóki kogoś niepokocham ze wzajemnością ,tak?
-Nom- powiedział i spojrzał na cyfrowy zegarek na mojej ścianie.- kurczę Alura zasiedzieliśmy się idź już lepiej spać .
-Dobrze
, ale obiecaj mi że będziesz tu jak się obudzę.-wolałam się upewnić czy
to nie jeden z moich zwariowanych snów, a jak się obudzę nie zostanie
śladu po kocie.
-Obiecuje na moje dziewięć żyć.-powiedział z powagą w głosie a potem razem ze mną się zaśmiał.
-Okej to dobranoc Lucyferze. -powiedziałam zanim odpłynęłamdo krainy snów. Zanim odpłynęłam usłyszałam ciche :
-Dobranoc venefica (łac.czarodziejko)
_________________________________________________
Byłam
na pięknej łące dookoła były świece ,było strasznie romantycznie .Nagle
zza drzewami dostrzegłam jakiegoś chłopaka ,nie wiedziałam go dokładnie
.Widziałam tylko jego piękne szmaragdowe oczy...
Nagle
poczułam na twarzy promienie słońca .Powoli i leniwie podniosłam
powieki. i spojrzałam na dół .Przy moich nogach spał sobie spokojnie
Lucyfer. A więc to nie był sen. Naprawdę jestem czarodziejką ,której
przeznaczeniem jest uratowanie świata czarów.
Moje rozmyślenia przerwało mruczenie kota.
-Witam, jak się spało? -spytał się kociak
-A wyjątkowo dobrze i miałam nawet piękny sen.-rozmarzyłam się przypominając sobie te piękne szmaragdowe oczy.
- A co takiego ,czasem sny czarownic są prorocze.
-To mam nadzieję ,że spotkam kiedyś właściciela tych pięknych oczu.
-Oho ktoś się nam tu zakochał.
-No co ty ,to był tylko sen- powiedziałam niby normalnie,choć w duchu błagałam o to bym go spotkała
-Okej
mów co chcesz ja tam wiem swoje.- gdy skończył mówić ktoś zapukał.
Spojrzałam na Lucyfera znacząca spojrzeniem mówiącym" masz siedzieć
cicho!!" i spojrzałam na drzwi mówiąc:
-Proszę
-Cześć kochanie jak ci się spało?- To była Lea
-Dobrze ,choć zobacz kogo ja tu mam.- powiedziałam mając nadzieję, że rodzice zaakceptują kota
-Oooooo jaki śliczny kociak -punkt pierwszy mama się rozczula-skąd ty go wzięłaś -drugi: pytania
-Znalazłam
go w nocy leżał zaplątany w krzakach ,zrobiło misię go żal ,więc go
przygarnęłam. Mamooo ,może z nami zostać proszę zobacz jakion jest
śliczny -i punk trzeci oraz ostatni współczucie- no spójrz tylko na
niego- wzięłam kota na ręce i szepnęłam mu na ucho tak by Lea nie
usłyszała-postaraj się zrobić jakąś słodką minę a dam ci kłębek
-Niebieski- odszepną i nagle mina kobiety zmieniła się natychmiastowo
-No jasne jest taki słodki . Jak się będzie wabił Puszek?Perełka? Łatek...
-Lucyfer -przerwałam jej słowotok bo mogłaby tak nawijać wieki
-Trochę mrocznie, ale to twój kot
-Czyli mogę go zatrzymać ?- zapytałam z nadzieją w głosie
-Znalazłaś go w swoje urodziny to musi być jakiś znak
-Tak
na pewno "I to wielki"- dodałam w myślach- no to ja idę coś zjeść .Choć
Lucyfer dam ci trochę mleka a potem pójdziemy na zakupy i ci coś
kupię- kot jedynie pokazałswoje ostre ząbki w formie uśmiechu .
Po
śniadaniu poszłam odprowadzić Lani do domu i wraz z kotem przeszliśmy
się do pobliskiego sklepu zoologicznego . Gdy zaopatrzyłam się w
wszystkie artykuły skierowaliśmy nasze nogi do domu.
Pierwsze zdanie: "Spojrzał na mnie ze smutkiem wymalowanym na twarzy." Koty nie mają twarzy. Mają pyszczki, morski, ale nie twarze.
OdpowiedzUsuńDobra na dziś chyba skończę bo po prostu nie mogę się przedrzeć przez te wszystkie błędy. Nie czytasz siebie, a to wielki błąd. Ćwicz moja droga, ćwicz, bo pisanie to przywilej i żeby na niego zasłużyć należy dużo ćwiczyć i czytać. Czytać i ćwiczyć. Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za moje komentarze :) Walcz, kochana walcz, a z pewnością z czasem osiągniesz prawdziwą harmonię w swych opowiadaniach.
Wpadnę tu nieco później ;p Pozdrawiam